Ropa zdrożała do najwyższego poziomu od ponad miesiąca. Teraz szykują się podwyżki na polskich stacjach.
Tylko w lipcu ropa zdrożała na światowych giełdach o blisko 14 proc. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec.
— Na najbliższych sesjach bardziej prawdopodobny jest dalszy wzrost notowań ropy. Skutkiem mogą być podwyżki na naszym rynku. Już wkrótce ceny benzyn i oleju napędowego w Polsce powinny wzrosnąć o 4-5 gr na litrze — ocenia Urszula Cieślak, analityk Biura Maklerskiego Reflex.
A to oznacza, że polskie firmy znów muszą liczyć się ze wzrostem kosztów działalności.
— Podskoczą koszty funkcjonowania zwłaszcza tych firm, które bezpośrednio wykorzystują paliwa do produkcji. Na pocieszenie można dodać, że taniejący dolar może nieco złagodzić konsekwencje podwyżek cen paliw — przyznaje Marek Zuber, główny ekonomista TMS.
Wczoraj notowania ropy na nowojorskiej giełdzie podrożały o 2,7 proc. przekraczając poziom 39 USD za baryłkę. W Londynie jej kurs skoczył o 1,8 proc., osiągając wartość 36,96 USD. Jednak na obu parkietach przyczyny podwyżek są te same: akty sabotażu w Iraku, kłopoty finansowe rosyjskiego Jukosu oraz groźba strajku pracowników Exxona w Nigerii.
W kolejnych dniach dużo będzie zależało od amerykańskich danych o stanie zapasów na rynku paliw. Oficjalny komunikat w tej sprawie ma pojawić się w czwartek. Analitycy spodziewają się nie najlepszych wieści.
— Zapasy mogą pozostać na niezmienionym poziomie lub spadać, co powinno sprzyjać umocnieniu się wysokich cen ropy. Za kilka dni rynek będzie żył spekulacjami dotyczącymi zachowania się OPEC na najbliższym posiedzeniu — dodaje Urszula Cieślak.
Na razie pojawiają się sygnały o zwiększeniu wydobycia od sierpnia o 500 tys. baryłek dziennie. Ostateczna decyzja zapadnie 21 lipca w Wiedniu.