W maju złoty nadal będzie mocny

Kamil Zatoński
opublikowano: 04-05-2006, 00:00

Przed miesiącem analitycy ankietowani przez „PB” przewidywali, że jeśli kurs EUR/PLN zbliży się lub przekroczy 4 zł, będzie to tylko chwilowe. Tak rzeczywiście się stało i zadowoleni powinni być ci eksporterzy, którzy przy tych poziomach zabezpieczyli swoje wpływy walutowe. Tym bardziej że z prognoz ekonomistów na maj wynika, że w rozpoczynającym się miesiącu trudno liczyć na powtórkę z początku kwietnia. Według uśrednionych oczekiwań specjalistów z banków i firm walutowych, ostatniego dnia maja za euro trzeba będzie zapłacić 3,88 zł, za dolara 3,10 zł, a za franka szwajcarskiego 2,46 zł.

Zbieżność kursów z notowaniami z ostatnich dni zapowiada względną stabilizację, ale zdaniem ekonomistów jest to stabilizacja zbliżona do obserwowanej na scenie politycznej. Od polityki zresztą sporo będzie zależało. W ocenie analityków zawiązana koalicja jest na tyle krucha i nieprzewidywalna, że inwestorzy mogą mniej aktywnie kupować złotego w oczekiwaniu pierwszych poważnych decyzji zrekonstruowanego gabinetu. Wszystko wskazuje jednak na to, że rząd będzie słaby i niechętny lub wręcz niezdolny do gruntownej reformy finansów publicznych. Do tego gracze zdążyli się już przez ostatnie lata przyzwyczaić, dlatego w tej chwili ich oczy zwrócone są nie na politykę, ale na wyniki gospodarki. Te zaś są znakomite, a potwierdzeniem poprawiającej się koniunktury powinny stać się publikowane 31 maja szacunki wzrostu produktu krajowego brutto w pierwszym kwartale. Ekonomiści zwracają także uwagę na wciąż dobrą kondycję polskiego eksportu, którego dynamikę powinna nakręcać stopniowa poprawa koniunktury w gospodarce zachodnich sąsiadów.

Oprócz danych makro złotemu pomogła w ostatnich tygodniach zmiana postrzegania perspektyw polityki pieniężnej prowadzonej przez amerykański bank centralny. Tydzień temu Bob Bernanke, szef Fed, stwierdził, że władze monetarne mogą poczekać z następną podwyżką stóp na ocenę wpływu dotychczasowych decyzji na gospodarkę. Zostało to odczytane jako zapowiedź zawieszenia cyklu zacieśniania polityki monetarnej, co z jednej strony wpłynęło na osłabienie dolara do euro do poziomu nienotowanego od września ubiegłego roku, z drugiej — ociepliło klimat wokół rynków wschodzących. Złoty — postrzegany po części także jako „substytut” euro — wyraźnie zyskiwał do obu walut.

Do umocnienia złotego może się też krótkoterminowo przyczynić zapowiedziana na maj wizyta w Polsce przedstawicieli azjatyckich banków centralnych, któ- re deklarowały chęć realokacji rezerw. Będzie to raczej efekt psychologiczny, bo na realne przepływy trzeba będzie poczekać.

Największe zagrożenie dla inflacji, a więc w konsekwencji stóp procentowych, stanowi drożejąca w ostatnich tygodniach ropa naftowa. Z drugiej strony — premier Kazimierz Marcinkiewicz nie wykluczał, że w razie dalszej zwyżki kursu surowca rząd może się zdecydować na wymianę walut na rynku, co neutralizowałoby negatywne dla firm skutki drożejącej ropy. W ubiegłym roku podobne manewry, choć spowodowane innymi czynnikami, wywoływały sporą aprecjację złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu