W marcu GPW nadal traciła na wartości

Michał Śliwiński, Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2001-04-02 00:00

W marcu GPW nadal traciła na wartości

Marzec nie był udanym miesiącem dla giełdowych inwestorów. Na rynku dominowały spadki, jednak ich dynamika została zdecydowanie wyhamowana. Niestety, nie należy traktować tego jako zapowiedzi szybkiej poprawy koniunktury na rodzimym rynku akcji.

Mimo przewagi spadków, co skutkowało nerwową atmosferą, gracze nie mogli narzekać na nudę. Marzec obfitował w ciekawe wydarzenia, a uwagę inwestorów przykuwało zamieszanie wokół Elektrimu oraz posiedzenie RPP. Wpływ na notowania na rodzimym rynku akcji miały także doniesienia płynące zza oceanu, gdzie inwestorzy toczyli swego rodzaju grę psychologiczną, nie mogąc się zdecydować, czy poddać się fali czarnowidztwa związanej ze sprzecznymi informacjami o stanie gospodarki USA.

Pod rękę

Niemal przez cały miesiąc parkiet nie mógł uwolnić się spod wpływu zagranicznych giełd. Przecena firm high-tech, która zepchnęła indeksy amerykańskich giełd do poziomu sprzed dwóch lat, odcisnęła swoje piętno także i na GPW. Najlepiej obrazuje to bardzo silna korekta indeksu TechWIG, który stracił ponad 17 proc. Dopiero końcówka miesiąca przyniosła lekkie ocieplenie klimatu inwestycyjnego, wydaje się jednak, że zbyt słabe, by na warszawski parkiet powróciły trwalsze wzrosty.

Casus Elektrimu

Chociaż wokół Elektrimu działo się w ostatnim czasie wiele ciekawych rzeczy, były one jednak na tyle niekorzystne dla spółki (lub były tak interpretowane przez inwestorów), że kurs akcji holdingu stracił w marcu prawie 20 proc. A że jest to jedna z lokomotyw giełdy, z ogromnym udziałem w giełdowych indeksach (niemal 20 proc. w TechWIG), nie dziwi więc, że przecena tej spółki doprowadziła do gwałtownych spadków wartości większości indeksów.

Sytuacja Elektrimu wyklaruje się zapewne dopiero za kilka miesięcy, stąd można przypuszczać, że także i w kwietniu ruchy na tym papierze będą znaczące, co z kolei kształtować będzie w dużym stopniu koniunkturę na parkiecie. Zwłaszcza że ostatnio spółka poinformowała o zamiarze sprzedaży części aktywów, co dodatkowo może zmobilizować spekulantów do gry na tym walorze.

Przykrótkie stopy

Podobnie jak w lutym, część graczy ostro spekulowała pod kolejną obniżkę stóp procentowych. Prowadziło to do okresowej poprawy koniunktury, która jednak w ujęciu miesięcznym nie miała większego znaczenia. Nie mogło być jednak inaczej, gdyż redukcja stóp w skali zaproponowanej przez RPP zdecydowanie nie usatysfakcjonowała rynku i nie doprowadziła do ożywienia na parkiecie. Podobne ruchy w USA z miejsca powodowały wzrosty indeksów, trzeba jednak pamiętać o rzeczywistej skali redukcji stóp procentowych w kraju i USA.

Średniacy górą...

Relatywnie dużą siłę pokazał w ostatnim miesiącu indeks MIDWIG. Wskaźnik ten od swojego dołka wyznaczonego w połowie marca zdołał już odreagować 7 proc. Ze spółek wchodzących w skład MIDWIG na szczególną uwagę zasługuje AMS. Akcje spółki stały się bowiem celem wezwania ogłoszonego przez Agorę, co przy relatywnie dobrej cenie, jaką zaoferował wzywający, z miejsca spowodowało istotny wzrost kursu AMS (ponad 30 proc.).

Akcjami, które w marcu zanotowały najwyższą stopę zwrotu, były m.in. walory Bakomy i WKSM. Podobnie jak w przypadku AMS, także i tu decydujące znaczenie dla wyceny walorów wspomnianych spółek miało ogłoszenie wezwania.

...ale i dołem

Najbardziej stracili akcjonariusze Łukbutu i Świecia. Kurs spółki z Łukowa załamał się zaraz po NWZA, na którym postanowiono o podwyższeniu kapitału akcyjnego. Natomiast spadek wartości Świecia to skutek wypłacenia wysokiej dywidendy, co ostatecznie doprowadziło do 40-proc. przeceny. Aktualnie spółka jest wyceniana na poziomie sprzed roku.

Taki zestaw liderów i maruderów dobitnie pokazuje kondycję warszawskiej giełdy. W czołówce próżno szukać spółek uznawanych za lokomotywy rynku, które czekają w uśpieniu bezwolnie poddając się obowiązującym trendom. Jak pokazał marzec, największe pieniądze można było zarobić na spółkach, w których dochodzi do roszad w akcjonariacie, a które nie zawsze mogą pochwalić się specjalnymi osiągnięciami finansowymi.