W miastach brakuje miejsca dla aut

opublikowano: 07-07-2019, 22:00

Przez ostatnie pół roku Polacy zarejestrowali 900 tys. pojazdów. W miastach robi się ciasno, ale o nowych parkingach niewiele słychać.

Liczba aut w całej Polsce rośnie. Z ostatnich danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) wynika, że przez pierwsze sześć miesięcy tego roku Polacy zarejestrowali 900 tys. pojazdów (w tym, poza samochodami, np. motorów) — najwięcej w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu. Jednocześnie samorządy coraz częściej przyjmują uwagi na temat niewystarczającej liczby miejsc postojowych.

Na ulicach polskich miast brakuje miejsc parkingowych. Miasta
zapowiadają, że opłaty za parkowanie pójdą jeszcze w górę. Te plany pochwala
mówi Maciej Mosiej, prezes Polskiej Organizacji Branży Parkingowej.
Zobacz więcej

OPŁATY WZROSNĄ:

Na ulicach polskich miast brakuje miejsc parkingowych. Miasta zapowiadają, że opłaty za parkowanie pójdą jeszcze w górę. Te plany pochwala mówi Maciej Mosiej, prezes Polskiej Organizacji Branży Parkingowej. Fot. GK

— Wrocław jest jednym z dużych polskich miast, które mają najmniej miejsc postojowych — mówi Ewa Mazur, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu.

Deklaruje, ze miasto pracuje już nad powiększeniem strefy płatnego parkowania.

— Wnioskują o to zwłaszcza osoby mieszkające w pobliżu biurowców, których ostatnio dużo powstało w centrum miasta — mówi Ewa Mazur.

W miejskiej strefie płatnego parkowania we Wrocławiu jest 4,3 tys. miejsc. Na jedno przypada 130 zarejestrowanych w tym mieście samochodów. Na problemy z parkingami narzeka też Radom.

— W Radomiu funkcjonowała uchwała Rady Miasta która zakładała konieczność wnoszenia opłaty za parkowanie na całym obszarze strefy. Zapis uchwały został jednak uznany za nieważny przez Naczelny Sąd Administracyjny, który stwierdził, że aby opłata mogła być pobierana, miejsce parkingowe musi być oznaczone znakami pionowymi oraz poziomymi, czyli po prostu namalowanymi na ziemi białymi liniami — mówi Maciej Mosiej, prezes Polskiej Organizacji Branży Parkingowej (POBP).

Dodaje, że wyrok wyklucza całą strefę z poboru opłat.

— Namalowanie tych linii w sytuacji prawie stuprocentowego obłożenia miejsc parkingowych to projekt na długie miesiące — uważa Maciej Mosiej.

Przyjęta w ubiegłym roku ustawa o PPP przewiduje, że od 2020 r. samorządy będą mogły podnieść opłaty w strefach płatnego parkowania, co między innymi ma ograniczyć ruch samochodów w centrach miast, a także zachęcić branżę parkingowądo inwestycji, zwłaszcza w formule PPP, czyli wspólnie z samorządami. Na razie o planach nowych inwestycji, poza tymi finansowanymi z funduszy unijnych (np. w gminach podwarszawskich, gdzie planuje się budowę kilku parkingów typu parkuj i jedź), raczej nie słychać.

— Parkingowa część tej ustawy miała roczne vacatio legis i formalnie wejdzie w życie dopiero 5 września. Co prawda niektóre samorządy już sugerują, że opłaty pójdą w górę (Wrocław, Kielce, Gdańsk i przede wszystkim Kraków), ale jest jeszcze za wcześnie, aby ocenić, czy to zwiększy liczbę inwestycji parkingowych w formule PPP. Jesteśmy jednak dobrej myśli — mówi Maciej Mosiej.

a2bc4ae2-8c2e-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Samorządu
Newsletter o inwestycjach i finansach lokalnej administracji.
ZAPISZ MNIE
Puls Samorządu
autor: Aleksandra Rogala
Wysyłany raz w tygodniu
Aleksandra Rogala
Newsletter o inwestycjach i finansach lokalnej administracji.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

OKIEM PRAWNIKA 

Patryk Figiel, radca prawny z kancelarii Linklaters

Nowe parkingi tak, ale pod ziemią

Ostatnia nowelizacja ustawy o Partnerstwie Publiczno-Prywatnym miała m.in. ułatwić budowę podziemnych parkingów w formule PPP. Jednakże dopiero za kilka lat będziemy w stanie ocenić z jakim efektem ten cel został osiągnięty. Projekty PPP są skomplikowane i czasochłonne a rynek będzie musiał się przyzwyczaić do tej nadal nowej formuły realizacji inwestycji publicznych. Po ilości samochodów parkujących w centrach polskich miast widać jednak, że potrzeba nowych inwestycji w infrastrukturę parkingową jest paląca. Budowa podziemnych parkingów nie kłóci się z postulatem ograniczanie liczby aut wjeżdżających do centrów miast. 

Dotychczasowy poziom opłat za postój w miejskich strefach płatnego parkowania obowiązuje od kilkunastu lat. Podniesienie opłat (w ścisłych centrach dużych miast opłata za godzinę postoju będzie mogła wynosić nawet 10 zł) nie tylko zachęci branżę parkingową do nowych inwestycji, ale również skłoni wielu kierowców do wyboru transportu miejskiego - tramwaju, carsharingu, taksówki, czy choćby miejskiego roweru albo hulajnogi, co jest rozwiązaniem pro ekologicznym.

Prawo, które wejdzie w życie we wrześniu tego roku, przewiduje że 65 proc. wpływów z tych opłat samorządy będą musiały przeznaczyć na sfinansowanie poprawy publicznego transportu zbiorowego, budowę lub przebudowę infrastruktury pieszej lub rowerowej lub zieleń i zadrzewienia w gminie. Podniesienie opłat za parkowanie w centrum miast może budzić niechęć mieszkańców, ale – jak widać intencje ustawodawcy– tu chodzi o wyższe, wspólne dobro jakim jest czyste powietrze.

Wprowadzanie dalej idących rozwiązań, takich jak strefy czystego transportu, przewidzianych w ustawie o elektromobilności, które służą ograniczeniu emisji zanieczyszczeń komunikacyjnych, spotykają się z protestami, takimi jak na krakowskim Kazimierzu. Zmiany muszą się zatem dokonywać na drodze ewolucji, a nie rewolucji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy