W Mordorze robi się „zajeliście”

opublikowano: 02-06-2021, 15:24

Uprawę tajemniczych roślin w pomieszczeniach bez okien można dobrze rozkręcić już w kilka miesięcy. Na brak sponsorów ten biznes też nie powinien narzekać.

To jest przyszłość:
To jest przyszłość:
Matylda Szyrle, prezes Listnego Cudu, wskazuje, że technologia farm wertykalnych pozwala produkować jedzenie, które ma sens – jest smaczne, zdrowe, lokalne i powstaje w sposób dbający o zasoby planety.
Marek Wiśniewski

Warszawa. Służewiec Przemysłowy, czyli słynne zagłębie biurowe. Gdy białe kołnierzyki przemykają w stylowych maseczkach do pracy, Matylda Szyrle pieli „grządki”. Zajmuje się tym od roku i ma z tego „zajeliście” niezły biznes. Start-up, który nazywa się Listny Cud, to na pierwszy rzut oka niewielka farma wertykalna prowadzona w pomieszczeniu Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych. Stosuje hydroponiczną uprawę warzyw w torfowych doniczkach ustawionych na kokosowym podłożu na stołach zalewowych. To, czego nie spiją rośliny, jest zbierane i ponownie wykorzystywane. W rezultacie zużywa się nawet 90 proc. H2O mniej niż w uprawie tradycyjnej. Zamontowane w oknach specjalne filtry chronią rośliny przed ulicznym smogiem.

Uprawa dla nierolnika

Miejskie farmy:
Miejskie farmy:
Hydroponiczną uprawę warzyw w torfowych doniczkach można prowadzić w pomieszczeniu. Cykl od siewu do zbiorów mikroliści trwa 1–2 tygodnie.
Kasia Nadrowska

Listny Cud to koncept wymyślony i opracowany przez Michała Jasiorowskiego i Karolinę Promińską pod nazwą Polishgreens. Założyciele przeszli przez dwa programy akceleracyjne dla start-upów, stworzyli prototypy farm wertykalnych, a także opracowali receptury upraw tzw. mikroliści. Jeden z prototypów farmy do dziś jest wykorzystywany w ich mieszkaniu.

Matylda Szyrle ponad rok temu trafiła do zespołu foodtech.ac – akceleratora dla start-upów spożywczych, gdzie zetknęła się z Polishgreens. Projekt po testach czekał na wprowadzenie w życie. Miał nawet pierwszego potencjalnego klienta: jeden z warszawskich sklepów Carrefoura. Wtedy jednak ówcześni CEO doszli do wniosku, że nie chcą dalej rozwijać tego biznesu. Szukali kogoś, kto poprowadzi ich dziecko. Zainspirowali Matyldę.

– To akurat był początek pandemii. Oni mieli pomysł i recepturę, ja szukałam nowych wyzwań. Gdy zapoznałam się z tym, co stworzyli, doszłam do wniosku, że to jest właśnie to – produkcja świeżej, zdrowej zieleniny bez plastiku, wpisująca się w redukcję dwutlenku węgla. Nie każdy ma świadomość, że globalnie sektor rolnictwa odpowiada za 27 proc. jego emisji. Kusiła mnie też myśl, że mogłabym rozwijać innowacyjną światową technologię w Polsce – wspomina Matylda Szyrle.

Przejęła więc pałeczkę w firmie, która odtąd działa pod nazwą Listny Cud i reklamuje się hasłem „zajeliście”. Nie przeszkadzało jej, że na wertykalnej uprawie w ogóle się nie znała. Na jakiejkolwiek innej zresztą też. Start-upu żadnego też jeszcze nie prowadziła. Ale za to jej styl życia stuprocentowo wpisywał się w założenia eko.

– Nawet odmawiałam sobie mojej ulubionej rukoli, bo przeważnie jest do kupienia w foliowych torebkach, a ja unikam jednorazowego plastiku, jak tylko mogę – mówi.

Pomogło jej także wykształcenie i doświadczenia zawodowe.

– Studiowałam rynki wschodzące w stosunkach międzynarodowych, pracowałam w różnych miejscach – od NGO-sów przez fundacje po spółki skarbu państwa. Spędziłam również kilka lat w firmie szkoleniowo-treningowej. Umiem więc rozwijać i prowadzić projekty, rozwiązywać problemy, budować zespoły, a więc wszystko, co potrzebne do prowadzenia start-upu – wymienia Matylda Szyrle.

Objęła większość udziału w Listnym Cudzie, w którym nadal pozostali jego współzałożyciele, a także spółka foodtech.ac.

W pilotażowym projekcie zaczęła robić dosłownie wszystko – od budowania strategii przez wypady do Castoramy po zakup wyposażenia po nawadnianie roślin. Los sprzyjał Listnemu Cudowi „zajeliście” – już w sierpniu 2020 r. udało się pozyskać finansowanie od trzech aniołów biznesu.

Atrakcyjne witaminy

To się opłaca:
To się opłaca:
Farmy wertykalne są nawet 50-krotnie efektywniejsze od tradycyjnych upraw. Nie trzeba się martwić przymrozkami, gradobiciem. Rośliny są chronione przed szkodnikami czy kwaśnymi deszczami, nie wymagają użycia pestycydów. Nawet dezynfekcja pomieszczenia jest prowadzona bez użycia chemii – twierdzi Matylda Szyrle.
Marek Wiśniewski

Problemów z rozkręceniem projektu było sporo. Schody zaczęły się w trakcie poszukiwania pomieszczenia na farmę – rozmowom z właścicielami nieruchomości nie sprzyjał lockdown.

– Celowaliśmy w budynki postindustrialne albo takie, które z jakiegoś powodu nie były atrakcyjne dla większość biznesów. Szukałam ofert przez portale internetowe, odwiedzałam wiele nieruchomości. Gdy ich właścicielom tłumaczyłam, że na potrzeby uprawy roślin szukamy pomieszczeń, które nie muszą mieć okien, byleby zapewniały dostęp do prądu i wody – widziałam, jak w ich oczach natychmiast zapala się lampka ostrzegawcza. Szybko wyjaśniałam, że to naprawdę legalny biznes – śmieje się Matylda Szyrle.

Puls Innowacji
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE
×
Puls Innowacji
autor: Anna Bełcik
Wysyłany raz w tygodniu
Anna Bełcik
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Ostatecznie udało się wygospodarować przestrzeń na Służewcu. Początkowo powstały grządki na powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych w środowisku całkowicie sterowanym przez smartfona.

– Chcieliśmy sprawdzić, jak farma działa, czy nasza oferta interesuje klientów, a przede wszystkim stawialiśmy na zdobycie doświadczenia w rozmowach przy pozyskiwaniu następnych rund finansowych – opowiada prezeska Listnego Cudu.

Dziś farma rozwija się już na 30 m kw. uprawy, którą stanowi trzypoziomowy stół. Co więcej, szybko się rozrasta, więc praktycznie już trzeba podejmować decyzję o postawieniu dodatkowych stołów lub wynajęciu większego pomieszczenia. Rośnie tu siedem gatunków mikroliści, czyli czegoś między kiełkiem i dojrzałą rośliną.

– To produkt jeszcze mało znany w Polsce, ale na pewno będzie coraz popularniejszy. Po pierwsze mikroliście są smaczne, po drugie mają dużą dawkę witamin, mikroelementów i antyoksydantów. Są też atrakcyjnie wizualne – w różnych odcieniach zieleni, po róż i bordo, a do tego proste w użyciu. Mają jeszcze inną zaletę – z perspektywy miejskiego farmera są szybkie w uprawie – cykl od siewu do zbiorów trwa 1–2 tygodnie – wylicza Matylda Szyrle.

Nie tylko smak:
Nie tylko smak:
Mikroliście są nie tylko zdrowe, lecz także atrakcyjnie wizualne – w różnych odcieniach zieleni, po róż i bordo.
Kasia Nadrowska

Na trzech poziomach rozwija się gorczyca, rzodkiewka, groszek, czerwona kapusta, kalarepa i rukola.

– Wreszcie mogę jeść rukolę – uśmiecha się Matylda Szyrle.

Wylicza, że dziennie farma jest w stanie wyprodukować 560 doniczek mikroliści gotowych do użycia.

– Na razie nie skupiamy się na sałatach, bo w Polsce przez dużą część roku można je efektywnie i ekologicznie uprawiać. Zimą jednak najczęściej przyjeżdżają do polskich sklepów w plastiku z dalekich krajów, więc nie wykluczamy dodania jej do oferty. W niektórych rejonach USA, w Arabii Saudyjskiej czy Singapurze tego typu uprawy są realną odpowiedzią na bieżące potrzeby dostępu do lokalnej żywności. Jeśli klimat w Polsce będzie się nadal zmieniał i narastać będą okresy ekstremalnych temperatur, sałaty z pewnością coraz częściej będą uprawiane w farmach wertykalnych – prognozuje Matylda Szyrle.

Wyjaśnia, że tego typu farmy są nawet 50-krotnie efektywniejsze od tradycyjnych upraw.

– Nie trzeba się martwić przymrozkami, gradobiciem. Rośliny są chronione przed szkodnikami czy kwaśnymi deszczami, nie wymagają użycia pestycydów. Nawet dezynfekcja pomieszczenia jest prowadzona bez użycia chemii – przekonuje Matylda Szyrle.

Listny Cud zapowiada uprawę ziół w kolejnych miesiącach. Chce się dalej rozwijać, jednak rozmowy z inwestorami w tej branży nie są łatwe – dystans wzbudza zarówno nowy, nieznany produkt, nowa technologia i konieczność dużych nakładów na capex.

– Nam się udało zbudować farmę okazyjnie, bo nie korzystaliśmy z gotowych modułów, tylko sami zbudowaliśmy cały system – mówi Matylda Szyrle.

Trudne dla Excela

Pożądany składnik:
Pożądany składnik:
Mikroliście to już nie kiełki, ale jeszcze nie dorosłe rośliny. Świetnie się sprawdzają w różnych daniach – sałatkach, kanapkach, zupach, pizzy czy smoothie – gdyż są zdrowe, wyraziste i smaczne.
Kasia Nadrowska

Listny Cud sprzedaje swoje produkty w kilku Carrefourach, mokotowskich warzywniakach, dwóch kooperatywach spożywczych, przez internet. Jako pierwszy w Polsce zbudował też farmę sklepową. Dzięki niej mikroliście rosną bezpośrednio w sklepie – w oszklonej lodówce z systemem nawadniania i naświetlania.

Matylda Szyrle chce budować kolejne farmy w głównych miastach Polski, po jednej lub nawet po kilka.

– Nadal jesteśmy na takim etapie, że każdy zajmuje się po trochu wszystkim. W takiej sytuacji granica między dopinaniem wszystkiego i zajechaniem się jest bardzo cienka – uważa.

Przyznaje, że inwestorzy w Polsce podchodzą dość ostrożnie do rozwiązań agritechowych, które, nomen omen, często dopiero przechodzą z fazy kiełkowania do stanu mikroliścia. Wciąż trudno je skalować.

– Oczywiście są już projekty, które się zwracają, ale na razie wszyscy się uczymy – i start-upy, i inwestorzy, którzy już widzą, że można zainwestować w biznes inny niż software’owe rozwiązania i mieć zyski, nawet jeśli spółka nie dotrze do kilku milionów klientów – przekonuje Matylda Szyrle.

Na razie na każdym kroku pojawiają się nowe wyzwania – od powiększania farmy przez automatyzację procesów, rozwijanie nowych produktów przy zmniejszaniu kosztów po sprzedaż. Rynek jest jednak coraz bardziej sprzyjający, a wartość światowych inwestycji w tzw. agrifoodtech z roku na rok rośnie – w ostatniej dekadzie fundusze i inwestorzy włożyli w tę branżę już 65 mld USD, przy czym w ubiegłym roku padł rekord – 17 mld USD. Z tej fali zamierza skorzystać Listny Cud.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane