W pół do "B"

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2014-11-13 00:00

AUTO DO FLOTY Nowy SpaceStar nie ma nic wspólnego z poprzednim modelem o tej nazwie. Nie ma też, niestety, nic wspólnego z naszym (europejskim) wyobrażeniem o autach tej marki.

Czy to oznacza, że nowy SpaceStar jest złym samochodem? Nie. Jak zawsze wszystko zależy od ceny i tego, co się za nią dostanie. Zależy też od tego, co można mieć za podobną sumę. I tu pojawia się problem. Jak SpaceStara zaklasyfikować? Długość (3,71 m) „ustawia” to auto dokładnie między segmentami A i B. Cena? To bardziej segment B (wtedy jawi się jako okazja) niż A (gdzie wypada średnio). Wykończenie? No cóż… Nie jest najlepiej. Dawno nie miałem okazji jeździć autem, w którym aż tak widać oszczędności. Są wszędzie: w plastikach wewnątrz i w ich spasowaniu, w lakierze (nie ma go tam, gdzie „nie widać”), zabezpieczeniu antykorozyjnym czy (choć nie jestem pewien, czy to akurat wynik oszczędności) w układzie kierowniczym. Jest gumowy i nijaki. W dodatku kierownica „nie wraca”. Nie najlepszy jest też układ przełączania przełożeń, który zwyczajnie „haczy”.

A już zupełnym kuriozum jest tylna kanapa. Nie chodzi o to, że jest na niej mało miejsca (nie jest), lecz o to, że jest pozbawiona jakiegokolwiek profilowania. Ot, deska. Nawet w Cinquecento było pod tym względem lepiej. W zasadzie jedynym elementem tego auta, do którego trudno się przyczepić, jest silnik. Sprawny (w mieście) i oszczędny (wszędzie).

Czy wyliczone wyżej wady dyskwalifikują maluszka od „trzech diamentów”? Oczywiście nie. A jeśli zaliczyć go do szerokiego segmentu B, to okaże się wyjątkową okazją. Umyślnie porównujemy najtańsze wersje. Efekty? Mitsubishi jest nieźle wyposażone, ma lepsze osiągi i identyczną gwarancję.Toyota jest samochodem większym, o lepszej renomie i wolniej traci na wartości, ale goła jest jak święty turecki. By choć zbliżyć się do poziomu wyposażenia SpaceStara, trzeba by w Yarisa zainwestować około 6 tys. zł. A to sprawi, że Toyota będzie droższa już o około 7 tys. zł. A jeśli spróbować porównania „w dół”? Mniejszy Hyundai i10 (o podobnych parametrach i wyposażeniu) kosztuje niemal 40 tys. zł. Czyli SpaceStar to znowu… okazja.

No i wynika z tego, że najmocniejszą stroną SpaceStara jest cena. Innymi słowy: oszczędności nie poszły na marne. O tym jednak tak naprawdę zawsze decydują klienci. Czyli między innymi wy.