W Polsce inaczej niż za oceanem

Maciej Krenek
opublikowano: 2008-02-14 00:00

Wieści o sytuacji na amerykańskim rynku nieruchomości nie napawają optymizmem. Na szczęście prognozy dotyczące tejże branży w Polsce pozwalają inwestorom odetchnąć z ulgą. 2008 r. na pewno nie będzie okresem euforii, ale nie będzie też zły — szczególnie, jeśli chodzi o nieruchomości komercyjne.

Popyt na nowo budowane powierzchnie biurowe i handlowe cały czas jest duży, szczególnie w największych miastach. Świadczy o tym między innymi znaczny wzrost stawek czynszów za wynajem tego rodzaju lokali w 2007 r. Inwestorzy nie muszą się obawiać, że zostaną na lodzie. Można stwierdzić z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że w Polsce popyt na wysokim poziomie utrzyma się również w kolejnych latach. Pamiętajmy o roli tak ogromnego przedsięwzięcia gospodarczego, jakim są piłkarskie finały EURO 2012. Przedsiębiorcy w miastach, w których rozegrane zostaną mecze — ale nie tylko w nich — już zacierają ręce.

Inwestycyjny świat nie kończy się na Warszawie — spore zainteresowanie powierzchniami biurowymi i handlowymi widać również w innych polskich miastach. Na przykład w Trójmieście tylko 5 procent powierzchni biurowej jest obecnie niewynajęte, z podobną sytuacją mamy do czynienia w Poznaniu — popyt góruje nad podażą. Gospodarze metropolii powinni jednak zdawać sobie sprawę, że bez inwestowania w infrastrukturę, bez podatkowych ułatwień dla przedsiębiorców złote lata mogą szybko minąć. Inwestorzy zwracają uwagę na sieć komunikacyjną oraz na klarowność planów zagospodarowania przestrzennego. Nie jest też przypadkiem, że bardzo duży przyrost inwestycji następuje w specjalnych strefach ekonomicznych, co widać choćby na przykładzie rewitalizowanej Łodzi.

Największe polskie miasta muszą się przygotować do konkurowania o przedsiębiorców — ich władze muszą myśleć o skutecznej promocji i długofalowej polityce inwestycyjnej.

Maciej Krenek