W Polsce powieje lepszy wiatr

opublikowano: 15-03-2018, 22:00

Rząd wycofuje się z regulacji, które doprowadziły do zahamowania OZE

Według Urzędu Regulacji Energetyki (URE) na koniec 2017 r. zainstalowana moc w Odnawialnych Źródłach Energii (OZE) wynosiła 8,56 GW.

Zobowiązania w zakresie OZE na 2020 r. to kamień milowy w unijnej strategii konsekwentnego ograniczania emisji CO 2. Rosnąca presja polityczna w EU i oczekiwania społeczne skutkować będą jeszcze bardziej ambitnymi celami w kolejnych okresach i dlatego warto już dzisiaj wyjść im naprzeciw — podkreśla Michał Kaczerowski, prezes firmy doradczej Ambiens.[
Wyświetl galerię [1/2]

PRZYSZŁOŚĆ

Zobowiązania w zakresie OZE na 2020 r. to kamień milowy w unijnej strategii konsekwentnego ograniczania emisji CO 2. Rosnąca presja polityczna w EU i oczekiwania społeczne skutkować będą jeszcze bardziej ambitnymi celami w kolejnych okresach i dlatego warto już dzisiaj wyjść im naprzeciw — podkreśla Michał Kaczerowski, prezes firmy doradczej Ambiens.[ Fot. Marek Wiśniewski

Odwrót od utrudnień

Uregulowania dotyczące produkcji zielonej energii, które wprowadzono w grudniu 2015 r. i w lipcu 2016 r., najbardziej uderzyły w inwestycje wiatrowe. To rezultat m.in. ustawy odległościowej, nowych przepisów podatkowych i wzoru opłaty zastępczej, zmieniającej warunki kontraktów długoterminowych na zakup certyfikatów. Trwają też spory sądowe między państwowymi spółkami obrotu a inwestorami wiatrowymi.

— Z danych Agencji Rynku Energii wynika, że w 2016 r. 70 proc. farm wiatrowych przyniosło straty. W 2017 r. obserwowaliśmy podobny trend. Dołujące ceny zielonych certyfikatów i niepewności podatkowe skutkowały trudnościami ze spłatą zobowiązań bankowych i kontynuowaniem działalności — mówi Michał Kaczerowski, prezes firmy doradczej Ambiens.

Po wybudowaniu do połowy 2016 r. farm o łącznej mocy około 5,8 GW inwestorzy przestali stawiać nowe wiatraki.

Lepsza atmosfera

Teraz pojawia się szansa na wznowienie inwestycji wiatrowych i to na całkiem dużą skalę. Rada Ministrów przyjęła 6 marca 2018 r. projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii i niektórych innych ustaw. W komunikacie podano, że nowe regulacje przyczynią się do efektywniejszego wykorzystania odnawialnych źródeł energii, wypełnienia zobowiązań międzynarodowych, a także do zwiększenia zużycia produktów ubocznych z rolnictwa i przemysłu wykorzystującego surowce rolnicze do celów energetycznych.

— Chodzi o wycofanie się rządu z części najbardziej kontrowersyjnych i dyskryminujących rozwiązań oraz przywrócenie minimum ładu w regulacjach. Nałożone jednocześnie na elektrownie wiatrowe podatki, ręczne zaniżanie i tak niezwykle niskich cen zielonych certyfikatów, ograniczenia lokalizacyjne i niedopuszczanie projektów do nowego aukcyjnego systemu wsparcia, przez co traciły pozwolenia budowlane, doprowadziłoby do całkowitego upadku branży wiatrowej. Natomiast chaos legislacyjny w ustawie o OZE i brak logiki uniemożliwiały sensowne planowanie zielonego biznesu — uważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, branżowego think tanku.

Michał Kaczerowski pozytywnie ocenia wolę powrotu do pierwotnej definicji budowli, skutkującą jednoznacznością interpretacyjną i spadkiem podatku od nieruchomości w przypadku turbin wiatrowych.

— Z nadzieją odnoszę się również do planowanych aukcji. Przetargi na zakup energii z OZE uruchomią wzrost mocy zainstalowanych w kolejnych 2-3 latach, a na troskę zasługują także lata następne. Potrzebny jest harmonogram dalszych aukcji, konieczne jest także zrewidowanie uwarunkowań lokalizacyjnych farm wiatrowych. Tkwienie w ograniczeniach ustawy odległościowej uniemożliwia rozwój nowych projektów, ale również wymianę pracujących turbin na nowsze, bardziej efektywne. Będzie to skutkowało ubytkiem mocy wiatrowych w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym już po roku 2021-22 — szacuje prezes Ambiens.

Zagrożone 15 proc.

Według Grzegorza Wiśniewskiego największe znaczenie ma wprowadzenie do ustawy, a nie do przyszłych rozporządzeń, wielkości aukcji i cen referencyjnych na 2018 r. Dzięki temu jest szansa, że jeszcze w tym roku w energetyce wiatrowej, słonecznej, w sektorach biomasy, biogazu może być zakontraktowane niemal 2,7 GW nowych mocy.

Pod koniec 2017 r. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej oceniało potencjał projektów wiatrowych z pozwoleniem na budowę, które spełniają wymogi formalne przystąpienia do aukcji, łącznie na około 3 GW.

— Ryzyko niewypełnienia dyrektywy jest olbrzymie i nie dotyczy tylko energii, na czym koncentruje się obecna nowelizacja, ale w Polsce udało się zatrzymać także rozwój produkcji ciepła z OZE i wykorzystania energii z OZE w transporcie. GUS potwierdził niedawno, że udział energii z OZE w 2016 r. spadł (po razpierwszy) do 11,3 proc. Gdyby trendy z lat 2012-16 zostały utrzymane, w 2020 r. osiągnęlibyśmy jedynie około 11,5 proc. udział energii z OZE. Tym samym zabrakłoby aż 3,5 proc. do wypełnienia przez Polskę zobowiązania w wysokości minimalnych 15 proc. udziału w 2020 r. Stałoby się to olbrzymim obciążeniem dla budżetu z uwagi na konieczne wielomiliardowe transfery statystyczne — mówi Grzegorz Wiśniewski.

Polska musiałaby dokupić każdą brakującą MWh energii elektrycznej, ciepła lub nawet biopaliw. Ich koszt to kilka miliardów złotych. Prezes Ambiens uważa, że planowane w aukcjach wielkości powinny, według analiz, teoretycznie wystarczyć na zaspokojenie naszych zobowiązań udziału OZE w zużyciu końcowym energii elektrycznej brutto.

— Rodzą się jednak wątpliwości, ile firm weźmie udział w planowanej aukcji ze względu na kryzys zaufania inwestorów i niejasności co do liczby projektów, które znajdą finansowanie (ryzyko underbidding’u) i zostaną wybudowane. Pod znakiem zapytania pozostają też zdolności produkcyjne na potrzeby lądowej energetyki wiatrowej. W jednym momencie może pojawić się zapotrzebowanie na kable, roboty ziemne, usługi dźwigowe czy same turbiny w skali około 20 proc. dzisiaj zainstalowanej mocy. Branża może potrzebować nawet 2-3 lata na to wyzwanie — dodaje Michał Kaczerowski.

Wyraźnie widać próbę rządu, by ratować wymagane dyrektywą udziały OZE w 2020 r. Ale ten awaryjny plan wymaga zaufania, koordynacji i niezwykłej mobilizacji administracji i inwestorów, by zdążyć z procesem legislacyjnym, aukcjami i inwestycjami. Teraz projekty trafią do Sejmu, a tam Ministerstwo Energii będzie musiało obronić zaproponowane regulacje przed częścią negatywnie nastawionych do energetyki wiatrowej posłów PiS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / W Polsce powieje lepszy wiatr