W pomysłowości jesteśmy nie do pobicia

Dorota Czerwińska
07-02-2010, 09:51

Polscy programiści sprawdzają się, gdy trzeba coś wymyślić, zaproponować klientowi lepsze rozwiązanie.

"Puls Biznesu": Ilu informatyków zatrudniacie?

Wojciech Gurgul, prezes PGS Software: Około 60. Nie jesteśmy duża firmą.
Dla kogo tworzycie oprogramowanie?

Głównie dla firm informatycznych, produkcyjnych i z branży mediów z Danii, Szwajcarii, Szwecji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii i Belgii. Polskich klientów mamy bardzo mało. Staramy się to zmienić.

Zainteresowanie polską firmą outsourcingową na Zachodzie wynika z ceny, jakości czy umiejętności?
Liczy się jakość, produkt, bliskość geograficzna, stabilność polityczna i gospodarcza, bliskość kulturowa, łatwość podróżowania. Tych aspektów jest jeszcze więcej. Ale musimy pamiętać o jednym - bez jakości przegramy. Niby to oczywiste, ale nigdy dość tego powtarzać.
Dostawcy z Indii i Dalekiego Wschodu odbiorą klientów droższym firmom z Europy?
Konkurencja na świecie jest większa niż kilka lat temu. Ale nie wynika ze zmiany preferencji klientów. Bardziej z mniejszych pieniędzy przeznaczanych w kryzysie na inwestycje. Polacy muszą dostarczać usługi wyższej jakości, bo ceną nie wygrają z Indiami. Na szczęście cena, choć istotna, nie jest najważniejsza. Wielu klientów informatycznych firm outsourcingowych wybiera podwykonawców np. ze względy na rodzaj prac.

To znaczy?
Z Azjatami dzielą nas różnice kulturowe, mentalność, podejście do pracy. Oni się sprawdzają w dużych projektach, w których są rygorystyczne procedury, precyzyjny opis, co trzeba zrobić. Dlatego zleca się im częściej prace związane z monitoringiem i help deskiem. Polaków, zwłaszcza programistów, ceni się w Europie za kreatywność i innowacyjność. Gdy trzeba coś zrobić na wczoraj i zadanie wymaga pomysłowości, jesteśmy nie do pobicia. Sprawdzamy się, gdy trzeba zaproponować klientowi lepsze rozwiązanie.

Wymagania się zmieniają?
Nasi klienci mają odbiorców, którzy ze względu na kryzys wymagają coraz lepszej jakości i krótszego czasu realizacji projektów. Każdy, kto wydaje jedno euro, ogląda je z wszystkich stron i chce dokładnie wiedzieć, co za nie dostanie i kiedy.
Ma pan problemy z pozyskiwaniem pracowników?
Miałem półtora roku temu. Wtedy firmy informatyczne zatrudniały każdego, kto się do nich zgłosił. Tylko we Wrocławiu co roku kończy studia informatyczne ponad 1000 osób. A tylko IBM potrzebuje około 3 tys. informatyków. Poza tym informatyk to szerokie pojęcie. My zatrudniamy głównie programistów, a na nich zapotrzebowanie jest cały czas. U nas wszyscy muszą perfekcyjnie znać angielski. Nie mamy wielu świeżo upieczonych absolwentów. Pracują u nas raczej doświadczeni programiści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / W pomysłowości jesteśmy nie do pobicia