Inwestorów dopadł istny marazm, co można tłumaczyć brakiem istotnych
publikacji z rynków światowych. Bo uwagę zajmowały dzisiaj jedynie opublikowane
rano dane o nastrojach konsumenckich w Niemczech (w listopadzie gorsze od
oczekiwań, co jednak nie wpłynęło na notowania euro), a rynkowych „newsów”
publikacja w chińskiej gazecie wydawanej notabene przez Ludowy Bank Chin. To ona
stała się jedną z przyczyn obserwowanego w nocy umocnienia się euro i jena – to
te waluty zostały wskazane jako te, które warto byłoby mieć w swoich (chińskich)
rezerwach banku centralnego. Tak jak wspominałem w rannym komentarzu, temat ten
lubi co jakiś czas wracać i krótkookresowo wpływać na rynki walutowe. Nowy,
nocny szczyt EUR/USD na poziomie 1,5061 nie otworzył jednak drogi do dalszych
wzrostów. W kolejnych godzinach autor artykułu przyznał, iż dywagacje o zmianie
struktury rezerw kosztem dolara, były jego prywatną opinią, a inwestorzy skupili
się na sytuacji na giełdach. Ta mimo lepszych wyników, jakie opublikował przed
sesją telekomunikacyjny gigant Verizon (0,60 USD na akcję wobec prognozowanych
0,59 USD), pozostała słaba. Zachowanie się indeksów na Wall Street nie daje na
razie szans na odwrócenie negatywnej tendencji z piątku. W efekcie, jeżeli
dzisiaj również zakończymy handel na minusach, to będzie to sygnałem do spadku
EUR/USD w okolice 1,49. Po południu para ta znalazła się poniżej bariery 1,50
spadając w okolice 1,4970 (stan z godz. 16:24).
Możliwy spadek EUR/USD może
przełożyć się na osłabienie złotego, zwłaszcza ruch USD/PLN powyżej 2,80. A co w
kalendarzu? Jutro uwaga rynków skupi się na danych o podaży pieniądza M3 we
wrześniu w strefie euro (godz. 10:00) , indeksie cen domów w 20 największych
metropoliach w USA (godz. 14:00), oraz wskaźniku zaufania konsumentów
sporządzanym przez instytut Conference Board (godz. 16:00). Widać jednak, iż
inwestorzy na rynkach szykują się do kluczowych w tym tygodniu danych o
amerykańskim PKB w III kwartale, które poznamy w czwartek.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.