Według nieoficjalnych źródeł z administracji i branży finansowej, dodatkowe wsparcie finansowe niezbędne do realizacji planu ma pochodzić z Rezerwy Federalnej (Fed) i Federal Deposit Insurance Corp. (FDIC). Administracja zdaje sobie bowiem sprawę, że po ostatnich skandalach z wypłatą premii m.in. w AIG, jakiekolwiek próby pozyskania nowych pieniędzy za pośrednictwem Kongresu są skazane na niepowodzenie.
Plan, który ma ogłosić Geithner, ma składać się z trzech podstawowych części:
1. Wykup „toksycznych” aktywów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.
Rząd dysponuje kwotą 700 mld USD przyznaną wcześniej przez Kongres. Chciałby, aby prywatni inwestorzy dokonywali zakupów równorzędnych z państwem i podzielili się z nim po równo ewentualnymi zyskami.
2. Rozszerzenie przez Fed ostatniego programu pożyczek dla inwestorów, którzy kupią papiery wartościowe zabezpieczane długiem konsumentów (np. z kart kredytowych, pożyczek samochodowych i studenckich).
Na program Term Asset-Backed Securities Loan Facility (TALF) przeznaczono do 100 mld USD. Kwota ta może zostać zwiększona do 1 bln USD dzięki Fed. W planie Geithnera część tej kwoty przeznaczono by także na wykup “toksycznych” aktywów.
3. Wykorzystanie FDIC, który jest gwarantem depozytów bankowych, do zakupów “toksycznych” aktywów.
Nieoficjalnie mówi się, że agencja ma stworzyć specjalny fundusz, któremu pożyczy pieniądze na zakup „toksycznych” aktywów od banków.
- Kluczowe jest to, aby rząd wykupił te aktywa szybko – powiedział Mark Zandi, główny ekonomista Moody's Economy.com. – Im szybciej oczyści bilanse banków, tym szybciej system stanie na nogach i gospodarka ruszy z miejsca – dodał.
W lutym brak szczegółów planu pomocy bankom ogłoszonego przez Geithnera spowodował duże rozczarowanie. Widać to było m.in. na giełdzie nowojorskiej, gdzie Dow Jones stracił w dniu ogłoszenia planu aż 380 pkt.
Część analityków obawia się, że rynek znów może być rozczarowany, głównie przez wysokość kwoty, jaką administracja przeznaczy na pomoc bankom.
- Rynek oczekuje dużego wydarzenia, które pokaże, że administracja robi w końcu tyle, ile trzeba – powiedział Sung Won Sohn, profesor ekonomii w Smith School of Business na Uniwersytecie Kalifornii.
MD, AP