W tym roku przedsiębiorcy, którzy potrzebują finansowania, mogą mieć pod górkę. Banki podnoszą ceny w związku z nakładanymi na nie daninami. Z tego samego powodu mogą także ograniczać akcję kredytową.

— Najbardziej pesymistyczne szacunki mówią o zahamowaniu udzielania kredytów w połowie z największych banków. Potencjał kredytowy w całym sektorze może sięgnąć nawet dwóch trzecich dotychczasowej wartości. Z pewnością należy się spodziewać bardziej restrykcyjnego podejścia banków do udzielania kredytów oraz preferowania tych o największej zyskowności, czyli konsumpcyjnych — twierdzi Piotr Dziura, członek zarządu Gerda Brokera.
Zyskają inni
Trzeba będzie zatem poszukać innych źródeł finansowania. Zyskać na tym może m.in. rynek obligacji korporacyjnych.
— Już teraz emisja obligacji może być alternatywą dla przedsiębiorstw, ze względu na większą dostępność kapitału pochodzącego od inwestorów. Wyższe koszty narzucane przez banki dodatkowo zwiększą konkurencyjność papierów dłużnych wobec kredytów — uważa Piotr Dziura. Alternatywą dla firm będzie także finansowanie zakupów leasingiem. Co prawda leasingodawcy przewidują, że ceny ich usług, dla nowych umów, też wzrosną w związku z podatkiem bankowym.
— Wciąż leasing będzie jednak bardziej atrakcyjnym rozwiązaniem niż kredyt — zapewnia Wojciech Rybak, przewodniczący komitetu wykonawczego Związku Polskiego Leasingu. Przedsiębiorcy chętniej mogą się także finansować faktoringiem. Większość firm faktoringowych to spółki należące do banków, więc tutaj też należy się liczyć z podwyżkami cen. Dariusz Steć, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów (PZF), przy okazji prezentacji wyników branży za 2015 r. wspominał nawet o dwucyfrowych zwyżkach. Jednak kij ma tutaj dwa końce. Zdaniem Piotra Konieczki, prezesa PBS Faktor, wzrost cen dla firm może okazać się mało dotkliwy, ponieważ na rynku faktoringu panuje ogromna konkurencja.
— Faktorzy mają spore szanse, żeby przejąć część kredytów, które nie zostaną udzielone przez banki ze względu na podatek bankowy. Szczególnie dla małych i średnich firm, bo duże korporacje zapewne znajdą finansowanie za granicą — twierdzi Piotr Konieczka.
Bez ryzyka kursowego
Faktoring nie będzie dużo bardziej kosztownym rozwiązaniem niż kredyt.
— Jest droższy od kredytu o dodatkowe usługi, które klient otrzymuje poza finansowaniem. To prowizja od faktury, której wysokość waha się od 0,2 proc. do 1 proc., w ramach której faktor przejmuje ryzyko niewypłacalności dłużnika w przypadku faktoringu pełnego, prowadzi działania ponaglające dłużnika do zapłaty faktury czy rozlicza spłaty od dłużników wraz z raportowaniem online dla klienta — przekonuje Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku. Przy tym faktoring może być szczególnie atrakcyjny dla eksporterów. Przedsiębiorcy coraz częściej zauważają tę możliwość — w 2015 r. faktoring eksportowy wzrósł aż o 26,8 proc. Co prawda nadal stanowi niewielką część finansowanych przez faktorów obrotów (28,7 mld zł, w porównaniu z 103,8 mld zł faktoringu krajowego), ale rośnie szybko. — Obecnie ok. 4-5 proc. eksportu z Polski jest finansowane faktoringiem — szacuje Sebastian Grabek, dyrektor centrum faktoringu w banku HSBC Polska. Potencjał wzrostu jest jednak znacznie większy. Z jednej strony dlatego, że, jak wspominał Dariusz Steć podczas jednej z konferencji, faktorzy bardziej otworzyli się na tę formę finansowania. Z drugiej strony ma on jedną szczególnie ważną zaletę właśnie dla eksporterów — umożliwia ograniczenie ryzyka kursowego.
— Swego rodzaju chybotliwość polityczna, z którą mamy obecnie do czynienia, wpływa również na rozchwianie kursów walutowych. Tymczasem w faktoringu zaliczka wypłacana jest w walucie faktury, więc na samej transakcji faktoringowej nie powstają różnice kursowe — tłumaczy Jerzy Dąbrowski, dyrektor generalny Bibby Financial Services. W dodatku na wypłatę zaliczki można liczyć od ręki.
— Zamiast czekać np. 60 dni na płatność od kontrahenta z Niemiec, kiedy przez ten czas kurs może się zachować bardzo różnie, klient dostaje 90 proc. wartości faktury na swój rachunek walutowy w ciągu godziny od wysłania faktury do banku. I może z tą walutą robić, co zechce — zapewnia Paweł Kacprzak.
Taniej niż w złotych
Faktoring eksportowy teoretycznie jest droższy niż krajowy.
— W przypadku kontrahentów zagranicznych wyższe ryzyko, a właściwie droższy proces dochodzenia płatności od dłużnika jest w części rekompensowany wyższą prowizją od faktury, ale jest to różnica rzędu 0,2 proc. — 0,5 proc. od wartości faktury w porównaniu z faktoringiem krajowym — tłumaczy Paweł Kacprzak.
Jego zdaniem, w związku z bardzo niskimi stopami procentowymi w przypadku zadłużenia w EUR i USD korzystanie z faktoringu w walutach paradoksalnie może się okazać tańsze niż w złotych. — WIBOR 1M to dzisiaj 1,55 proc., a EURIBOR 1M wynosi minus 0,23 proc. Dlatego nawet przy zwiększonej marży cena wciąż często jest atrakcyjniejsza niż dla złotego — tłumaczy Ewa Kraińska, kierownik zespołu produktów w PKO BP Faktoring. Jej zdaniem, zainteresowanie faktorigniem eksportowym widać szczególnie wśród małych i średnich firm.
— Na uwagę zasługują przede wszystkim firmy transportowe, które oprócz tego, że często mają odbiorców zagranicznych, to jednocześnie trudno im zdobyć tradycyjne finansowanie w walucie. A faktoring jest dla nich coraz łatwiej dostępny. Do tego dochodzi kolejna usługa, która dla tej branży jest niezwykle istotna — weryfikacja wiarygodności płatniczej odbiorcy. W tradycyjnym kredycie oprócz finansowania firma transportowa nic więcej nie dostanie. Faktoring dodatkowo sprawdzi wypłacalność odbiorcy, a w sytuacji posiadania istotnych informacji natychmiast poinformuje o tym fakcie klienta — mówi Ewa Kraińska.