Nastroje w polskim przetwórstwie pogorszyły się w lipcu mocniej od oczekiwań. Lekkie sygnały ożywienia widoczne wcześniej w azjatyckich danych, które można traktować jak papierek lakmusowy dla świata, zniknęły. Sytuacja w sektorze produkcji towarów na całym świecie wygląda mizernie. Teza o tym, że już niedługo nastąpi zmiana trendu, ma jednak wciąż pewne podstawy. W miękkich danych azjatyckich widać pewne sygnały ożywienia popytu na świecie. Może jest w tym trochę naiwnego optymizmu, ale nie ma co się poddawać.
PMI dla przetwórstwa w Polsce spadł w lipcu do 43,5 pkt wobec 45,1 pkt w czerwcu. Jest to indeks powstający na podstawie ankiet wśród kilkuset firm (menedżerów zamówień), w którym poziom 50 oddziela ekspansję od recesji. Obecne wskazania indeksu są mocno recesyjne. W raporcie powstającym na podstawie ankiety firma S&P Global napisała, że badani producenci raportują najgłębszy spadek zamówień zagranicznych od maja 2020 r. Jednocześnie najszybciej w historii badania spadają ceny sprzedawanych towarów. Recesji towarzyszy zatem głęboka deflacja, która przekłada się na szybszą dezinflację w całej gospodarce.
Równolegle z polskim indeksem PMI śledzę zwykle dane o koreańskim eksporcie, ponieważ Korea jest istotnym dostawcą komponentów dla całego światowego przemysłu i tam często widać pierwsze sygnały zmiany trendu. Co ważniejsze, są to pierwsze twarde dane (raportowane przez urząd, a nie prywatnych ankieterów badających mały procent firm) ze światowego handlu. Niestety na tym froncie sytuacja też wygląda źle. W lipcu koreański eksport spadł o 15,2 proc. r/r, po spadku o 6 proc. w czerwcu. Lekkie odbicie w czerwcu okazało się fałszywym sygnałem.
Natomiast nie wszystko jest jeszcze stracone z punktu widzenia oczekiwań na odwrócenie negatywnych trendów w przemyśle.
Wprawdzie koreański eksport spada, ale w koreańskim badaniu PMI firmy zaraportowały pierwszy od półtora roku wzrost zamówień eksportowych. Jest on wiedziony rosnącym popytem w Azji oraz Europie.
Co ciekawe, zarówno w koreańskim, jak też japońskim badaniu pojawia się jeden element podnoszący optymizm producentów – wprowadzanie na rynek nowych produktów. Ten element rzadko pojawiał się w dotychczasowych badaniach. Trudno powiedzieć, o co dokładnie chodzi, ale można się domyślić, że jest to sygnał przyspieszenia zmian na rynku samochodów elektrycznych, w których Azja znacznie wyprzedza Europę i Stany Zjednoczone. Innym wyjaśnieniem jest postęp w dziedzinie tzw. sztucznej inteligencji wywołujący skokowy wzrost popytu na sprzęt umożliwiający działanie tego typu systemów.
Te nieśmiałe jaskółki ożywienia mogą przełożyć się wkrótce na mocniejszą poprawę nastrojów na całym świecie. Wprawdzie ożywienie w sektorze elektronicznym czy motoryzacyjnym nie musi oznaczać poprawy dla polskich producentów mebli, pralek czy różnych komponentów do tych towarów. Stopniowo jednak cała machina przemysłowa w ostatnich miesiącach roku powinna odbijać się od dna.

