Kręcenie to ich specjalność. W Kabulu, Moskwie, Warszawie. Z odrobiną pieniędzy z Unii Europejskiej i z butami Kieślowskiego wszystko może się udać.
W biznesie filmowym rynek dokumentu to działka najmniej opłacalna, prestiżowa i komercyjna. Niektórzy uważają, że to marnotrawienie pieniędzy, bo rezultaty pracy podziwia tylko garstka zapaleńców. Inni utrzymują jednak, że to branża najbardziej obiecująca. Działalność Eureka Media, firmy producenckiej, potwierdza wszystkie te tezy. Ich dokumenty przynoszą głównie nagrody na festiwalach. W przyszłości mają przyciągać reklamodawców i inwestorów.
Jam to uczynił
Za pięć lat film dokumentalny będzie ogólnie dostępny dzięki dystrybucji w internecie i kanałom tematycznym. Media światowe będą w jeszcze większym stopniu działały zgodnie z regułami marketingu, u których podstaw leży rozpoznanie oczekiwań odbiorców, co spowoduje, że reżyser i producent lepiej poznają potrzeby widzów, reklamodawcy skuteczniej dotrą do określonej grupy konsumentów, a film dokumentalny pozyska wreszcie inwestorów.
Mrzonki? Nie. Pomysł na firmę. Eureka Media to nie tylko fabryka dokumentów, ale też idea. Zaczęło się tak jak zwykle w tej branży — od dobrej znajomości.
— W 1989 r. mój zdolny kolega został dyrektorem w telewizji. Zrobiłem dla niego program o książkach. Mam nadzieję, że gdzieś zaginął. Był tandetnie słaby. Skąd ja miałem wtedy wiedzieć, jak się robi takie rzeczy — przyznaje Krzysztof Kopczyński, producent filmowy, założyciel i właściciel Eureka Media.
Osiem lat później wystartował z firmą producencką. Dzisiaj przyznaje, że zrobił dobry krok.
— W dwóch ostatnich latach nasze filmy były pokazane w ponad 20 krajach. Zebrały ponad 40 nagród — mówi producent.
W biurze firmy — w wynajętym na warszawskim Powiślu mieszkaniu — lśnią smukłe figurki.
— Dwie nagrody dla najlepszego polskiego producenta filmów dokumentalnych, które dostałem na krakowskim festiwalu filmowym. Jest jeszcze Laur — artystyczna nagroda rosyjska za film „Nasiona” Wojciecha Kasperskiego — wylicza.
W portfolio produktów firmy znajduje się ponad 130 dzieł audiowizualnych. Poza filmami dokumentalnymi także programy telewizyjne i filmy edukacyjne — o rynku kapitałowym w Polsce czy o NBP. Ekipy Eureka Media kręciły zdjęcia m.in. w Australii, Argentynie, Belgii, Chile, Indiach, Izraelu, Rosji i w USA.
Nad wszystkim czuwają cztery osoby. Oprócz właściciela Dorota Rozowska i Agnieszka Janowska — kierowniczki produkcji, oraz Małgorzata Zawadzka — asystentka. Do tego dochodzi długa lista współpracowników, a wśród nich: Dmitrij Kabakov, Jacek Knapp, Wojciech Kasperski czy Beata Dzianowicz — nazwiska dobrze znane w branży. Najważniejsze są jednak pomysły. A te, jak twierdzi właściciel Eureka Media, biorą się ze wszystkiego.
Jak to się robi
Być może dlatego nie ma problemów ze zdobyciem funduszy na projekty. Trzy lata temu Unia Europejska przyznała firmie 15 tys. euro.
— W tym roku liczymy na dziesięć razy więcej — żartuje producent.
Dotacji udziela — w trybie konkursowym — Polski Instytut Sztuki Filmowej, telewizja publiczna też zawsze coś dorzuci. Ostatnie dwa filmy dokumentalne o Afganistanie — „Kamienna cisza”, o kobiecie ukamienowanej przez rodzinę za cudzołóstwo, i „Latawce”, o Kabulu oglądanym oczami afgańskiej młodzieży, zebrały łącznie budżet wysokości 770 tys. zł. To na dobry początek ciężkiej pracy w byłym państwie talibów. W sumie spędzili tam cztery miesiące. Dlaczego Afganistan?
— Chcieliśmy zrobić filmy, które dzieją się w ważnym dla świata miejscu — mówi Krzysztof Kopczyński, który obrazem „Kamienna cisza” zadebiutował jako reżyser.
Świat zareagował na dokument entuzjastycznie.
— Zdobył nagrodę na festiwalu w Chicago — 20 tys. dol. — i Lipsku. Zaproszenia ciągle spływają — chwali się reżyser.
Może poszczęściło się dzięki patronowi, którego plakat w rozmiarze XXL wisi w gabinecie producenta.
— Kiedy Jacek Petrycki, nasz operator, przylatywał do Kabulu, poprosiłem, żeby zabrał ze sobą buty do górskiej turystyki — wziął te, które tuż przed śmiercią podarował mu Krzysztof Kieślowski — wspomina producent.
Mówi, że w tym biznesie nie chodzi o pieniądze.
— Gdybym chciał na tym dużo zarabiać, zostałbym producentem filmów fabularnych — twierdzi właściciel Eureka Media.
Głowa do filmowania
Jako wykładowca literatury romantycznej woli mówić o pracy dokumentalisty jak o misji.
— Świat się nie musi tak spłaszczać, by potrzeby mniejszości, ludzi, którzy chcą oglądać filmy dokumentalne, schodziły na dalszy plan i były zastępowane przez potrzeby większości, która woli oglądać seriale — przekonuje producent.
Być może dlatego na motto działalności wybrał słowa Archimedesa wypowiedziane tuż przed zamordowaniem go przez żołnierza rzymskiego — „Nie dotykaj moich kół”, będące symbolem obrony wartości we współczesnym świecie. Jednak czucie i wiara, którymi jak na romantyka przystało, często się w pracy kieruje, nie zawsze silniej mówią niż mędrca szkiełko i oko.
— Oprócz produkcji filmów dokumentalnych prowadzimy działalność doradczą. Przykładowo — doradzaliśmy inwestorom zagranicznym, żeby nie inwestowali w Polsce. I oni nam za to płacili tysiąc euro dziennie — mówi z przekąsem Krzysztof Kopczyński.
Największe nadzieje wiąże z zagranicznymi koprodukcjami otwierającymi drogę do międzynarodowej widowni i promującymi Polskę. Eureka Media współpracowała już m.in. z Europejską Telewizją Kulturalną ARTE, która wyemitowała ich dwa dokumenty o Warszawie — „Moja Warszawa” Marii Zmarz-Koczanowicz i „Warszawa — spojrzenie ze Wschodu” Dmitrija Kabakova. Stale współdziała z European Documentary Network, europejską organizacją dokumentalistów, a Krzysztof Kopczyński wygłasza wykłady filmowe w Rosji i we Francji. Głowę ma wciąż pełną pomysłów. Najbliższy realizacji — przekształcenie jednego z filmów o Afganistanie w wersję kinową. n
Komercyjni inaczej
HBO Polska, część amerykańskiego koncernu Time Warner Entertainment Company LP, wprowadziło w 2006 r. pasmo filmów dokumentalnych: „HBO bez cenzury”. Telewizja nie tylko prezentuje najciekawsze polskie i zagraniczne dokumenty, ale zajmuje się także ich produkcją. Emituje co najmniej trzy nowe filmy w miesiącu.
Człowiek legenda
Krzysztof Kieślowski (1941-96) — jedno z najbardziej znanych nazwisk w historii kinematografii. Reżyser filmów dokumentalnych i fabularnych, scenarzysta. Zanim rozpoczął naukę na wydziale reżyserii w Łodzi, pracował jako garderobiany m.in. Łomnickiego i Bardiniego. Karierę zaczął od krótkich form dokumentalnych — „Zaczarowany rower”, „Koncert życzeń”. Największą sławę przyniosły mu jednak filmy fabularne — „Trzy kolory”, „Podwójne życie Weroniki”. Za nie otrzymał nagrody na największych festiwalach: w Cannes, Wenecji i Berlinie. Był dwukrotnie nominowany do Oscara. Słynna jego wypowiedź, która stała się mottem dla większości polskich dokumentalistów, brzmi: „Nieważne, gdzie się stawia kamerę, ważne — po co”.
Małgorzata Bogucka
