W STYCZNIU WIG WZRÓSŁ O 5 PROC.
Bez pieniędzy z zagranicy GPW nie ma większych szans na pobicie rekordu z 1994 r.
Styczeń zakończył się pomyślnie dla inwestorów giełdowych. Mimo silnych spadków na ostatnich sesjach, WIG zyskał na wartości blisko 5 proc. Dokładnie 4,5 proc. Wiele jednak wskazuje na to, że w ciągu najbliższych tygodni koniunktura na GPW się pogorszy. Najlepszą inwestycją ostatnich czterech tygodni były firmy z sektora IT, najgorzej natomiast wypadły NFI.
Trwająca od listopada 1999 roku fala wzrostowa na warszawskiej giełdzie, wywołana w dużej mierze aktywnością funduszy emerytalnych, ostatnio uległa zachwianiu. Do połowy stycznia WIG wspiął się do poziomu 20 445,7 punktów i do pobicia historycznego rekordu z 8 marca 1994 roku brakowało jedynie 1,5 proc. Okazało się jednak, że był to szczyt możliwości.
Najwyraźniej potwierdziła się opinia, że bez pieniędzy zagranicznych silne wzrosty na GPW są mało prawdopodobne. Tymczasem aktywność inwestorów zagranicznych w ostatnim okresie wyraźnie zmniejszyła się. W styczniu udział zagranicy w obrotach na GPW nie przekroczał 40 proc. W lutym może być jeszcze mniejszy. Pogorszenie koniunktury w najbliższym okresie dają również sygnały płynące z analizy technicznej. Chociaż, jak wynika z jej wskazań, w najbliższych dniach możliwy jest wzrost WIG-u do 19,8 tys. punktów, to w lutym należy oczekiwać spadku tego indeksu.
Uwaga na Fed
Na wzrost pesymizmu na giełdzie duży wpływ ma też zbliżające się posiedzenie zarządu rezerwy federalnej w Stanach Zjednoczonych i związane z nim obawy inwestorów dotyczące podwyżki stóp procentowych. Co może się stać już jutro. Obawy te potęguje ujawniony w ostatni piątek raport dotyczący gospodarki amerykańskiej za IV kwartał 1999 roku.
Jak z niego wynika, wzrost gospodarczy w USA wyniósł 5,8 proc. Jednak w znacznie większym stopniu wzrosła inflacja, co spowodowane było wyższym niż oczekiwano wzrostem kosztów pracy. Podwyżka stóp procentowych przez Fed staje się zatem bardzo prawdopodobna. Taka decyzja spowodowałaby jednak czasowe pogorszenie koniunktury na wszystkich giełdach. Już w piątek wyprzedaż zaczęła się na największych światowych giełdach. Indeks Dow Jones zanotował spadek o ponad 2,6 proc. i pociągnął w dół także giełdy europejskie, w tym także warszawską.
WIG do góry
Chociaż nie mieliśmy efektu stycznia, określane są powtarzające się w tym miesiącu wzrosty na giełdach związane z przebudową portfeli inwestycyjnych, dla inwestorów lokujących środki na GPW okres ten nie był jednak stracony. WIG wzrósł o 4,5 proc. Jeszcze więcej zyskał na wartości WIG 20. W lutym oczekiwać można pewnego wyhamowania, prawdopodobnie nie będzie ono jednak trwało zbyt długo.
IT na czele
W styczniowych wzrostach prym wiodą przede wszystkim spółki teleinformatyczne. W ciągu miesiąca indeks tego sektora wzrósł o prawie 11 proc. i chociaż pierwsze miejsce pod względem wielkości stopy zwrotu zajął Impexmetal, to w pierwszej dziesiątce znalazły się dwie spółki IT. Plany stworzenia jednego ogólnokrajowego i kilku lokalnych portali internetowych miały też bardzo korzystny wpływ na notowania Agory. Biorąc pod uwagę to, co działo się z notowaniami spółek internetowych na Zachodzie w ostatnich latach, wydaje się to zupełnie zrozumiałe.
Bankowe zamieszanie
Na plusie są także akcjonariusze banków. Osiągnęli jednak stopę zwrotu wysokości tylko 2,6 proc. Wzrost tego sektora będzie prawdopodobnie kontynuowany również w lutym, za co należy podziękować PZU, które zablokowało fuzję BRE i Banku Handlowego, a ostatnio pomogło zdobyć większość w radzie BIG BG przedstawicielom Deutsche Banku.
NFI na minusie
Mijający miesiąc pogorszył jednak i tak już niską wycenę narodowych funduszy inwestycyjnych. Jak się okazuje, dwie zwyżki, z jakimi mieliśmy do czynienia na tym rynku, zostały wykorzystane przez inwestorów do realizacji zysków. Mimo zmian, jakie zaszły w funduszach w ostatnim czasie, a także planowanym fuzjom pomiędzy niektórymi z nich, co ma pozwolić na obniżenie kosztów ich funkcjonowania, rynek NFI wciąż nie może odzyskać zaufania inwestorów. Wielu z nich potraciło na nim już tyle pieniędzy, że ewentualne zwyżki wykorzystywane są do sprzedaży tych papierów, a środki lokowane w znacznie zyskowniejsze spółki.