W tej rundzie SEB nie dostanie banku

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2005-10-13 00:00

BOŚ nie ma kluczowego znaczenia dla polityki proekologicznej państwa — twierdzi SEB. Ale i tak go nie sprzedamy — mówi NFOŚiGW.

Jutro upływa termin wezwania ogłoszonego miesiąc temu przez SEB na akcje Banku Ochrony Środowiska (BOŚ). Szwedzki inwestor stara się odkupić akcje od drugiego z akcjonariuszy — Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Wszystko wskazuje na to, że wezwanie zakończy niepowodzeniem, choć SEB w ostatniej chwili stara się udowodnić, że BOŚ wcale nie ma takiego znaczenia dla polityki proekologicznej państwa, jakie starał się przedstawić PiS w trakcie wyborów parlamentarnych, protestując przeciwko sprzedaży banku.

85 proc. spoza ekologii

— Kredyty ekologiczne stanowią 23 proc. całego portfela BOŚ, czyli około 1,2 mld zł. Z tego 820 mln zł pochodzi ze współpracy banku z narodowym lub wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska — wynika z naszych badań przeprowadzonych dla SEB — mówi Magdalena Załubska z Point of View, firmy obsługującej w Polsce SEB.

Według Point of View, obecnie grubo ponad 80 proc. dochodów z działalności bankowej BOŚ pochodzi spoza sektora ekologicznego.

— Stwierdzenie o kluczowym znaczeniu biznesu środowiskowego dla BOŚ, jak i znaczeniu BOŚ dla polityki związanej z ekologią jest więc mocno na wyrost. Nie zmienia to faktu, że to cenna specjalizacja i w przyszłości może przynieść bankowi dodatkowe dochody — dodaje Magdalena Załubska.

Nieugięci udziałowcy

Mało jest jednak prawdopodobne, by argumenty te dzień przed końcem wezwania przekonały NFOŚiGW.

— Obecnie jesteśmy w trakcie formułowania nowego rządu i nowej strategii państwa wobec BOŚ. Nie możemy więc podjąć decyzji o odsprzedaży akcji, tym bardziej że nie wydał i nie zamierza wydać na nią zgody minister ochrony środowiska. Ale koniec wezwania niczego nie zamyka. Sądzę, że niedługo powrócimy do rozmów z SEB o przyszłości BOŚ — mówi Jerzy Kędzierski, wiceprezes NFOŚiGW.

Podstawą tej przyszłości jest dokapitalizowanie. Bankowi trzeba ponad 300 mln zł, co od dawna sygnalizuje zarząd banku.

— Z punktu widzenia rozwoju biznesu rezultat wezwania nie ma kluczowego znaczenia. Ważne jest, by akcjonariusze zgodnie wspierali rozwój banku. Zarząd BOŚ zamierza w związku z tym konsekwentnie przedstawiać udziałowcom potrzeby kapitałowe spółki i cele, jakie ona sobie wyznaczyła, licząc na pełne wsparcie przy realizacji tych zamierzeń, w tym wsparcie kapitałowe — podkreśla Sergiusz Najar, prezes BOŚ.