Pierwsza połowa 2002 r. nie sprzyjała ubezpieczycielom. Na rynku majątkowym na dobre zapanowała recesja, a spółki życiowe nadal borykały się z rezygnacjami klientów. Równocześnie nowa ekipa rządowa rozszerzyła wpływ na PZU i nadzór ubezpieczeniowy. Nic dziwnego, że trzy zagraniczne grupy wycofały się z rynku.
Prowadzenie biznesu ubezpieczeniowego stało się obecnie trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej w krótkiej historii wolnego rynku. Wyniki największych spółek pokazują, że szczególnie niepokojąca sytuacja wystąpiła w segmencie majątkowym. Spośród czterech największych firm, kontrolujących razem niemal 80 proc. rynku, tylko Ergo Hestia odnotowała wzrost portfela. W przypadku Allianzu i PZU sprzedaż okazała się mniejsza niż przed rokiem, a w Warcie jej wzrost był niższy od poziomu inflacji. Zarówno Allianz, jak i Warta spadek sprzedaży tłumaczą dołkiem na rynku motoryzacyjnym.
— Również klienci korporacyjni coraz częściej szukają oszczędności i decydują się na ograniczenie ochrony ubezpieczeniowej — twierdzi Leszek Niedałtowski z firmy brokerskiej STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.
Widać jednak, że towarzystwa dobrze przygotowały się do recesji. Większość dużych spółek znacznie poprawiła wynik finansowy i — co ważne — wyszła na plus. Spośród największych spółek pogorszenie wyniku odnotowała tylko Hestia.
Jednoznacznych trendów trudno natomiast dopatrzyć się na rynku życiowym. W pierwszym kwartale 2002 r. szybko rosła sprzedaż w Amplico Life, Allianz Życie czy w zdobywającej rynek Skandii. Stagnację odnotowały natomiast Ergo Hestia TUnŻ i ING Nationale-Nederlanden. Nadal niemal we wszystkich spółkach szybko wzrasta wartość wypłacanych świadczeń i odszkodowań, co świadczy, że klienci rezygnują z polis. Zwraca jednak uwagę racjonalizacja kosztów — zwłaszcza akwizycji — dzięki czemu największe życiowe spółki odnotowały wzrost zysku.
Sytuacja na rynku sprawia, że aż trzy grupy ubezpieczeniowe zdecydowały się na wycofanie z rynku. Najbardziej spektakularna była decyzja Zurich, który posiadał w Polsce średniej wielkości fundusz emerytalny i spółkę życiową oraz małe towarzystwo majątkowe. Wszystkie znalazły się w marcu w rękach włoskiego Generali, a szwajcarska grupa finansowa wycofała się z działalności w naszej części Europy.
Decyzje o rezygnacji z działalności ubezpieczeniowej w Polsce podjęła też w maju szwedzka grupa finansowa SEB, która szuka kupca na towarzystwa Partner i Garda Life. Obie spółki wstrzymały sprzedaż nowych polis. Według „Parkietu”, także niewielki życiowy Wüstenrot zdecydował się na zawieszenie sprzedaży.
Od początku roku tylko jedna zagraniczna grupa finansowa odważyła się na nową inwestycję. W czerwcu akcjonariuszem Samopomocy został niemiecki HDI. Wkrótce działalność ma rozpocząć życiowe towarzystwo należące do Citigroup.
Rynek ubezpieczeniowy nie okazał się wyizolowany od zmian politycznych, które nastąpiły jesienią 2001 r. Wiesław Kaczmarek, minister skarbu, zablokował paneuropejskiemu holdingowi Eureko sprzedanie największej grupy ubezpieczeniowej, czyli PZU. Równocześnie w PZU i PZU Życie doszło do zmiany zarządów, która pociągnęła za sobą wymianę kadr, zwłaszcza w spółce majątkowej. Kolejne konflikty wewnątrz grupy pokazują, że spółka ta długo jeszcze będzie ofiarą kolejnych politycznych przypływów i odpływów. Przykładem skutków, jakie to ze sobą niesie, są śledztwa, w których oskarżani są kolejni członkowie władz PZU i PZU Życie.
Kolejnym miejscem politycznej ekspansji okazał się nadzór ubezpieczeniowy. W wyniku połączenia Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi powstała Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Na jej czele stanął Jan Monkiewicz, za którym ciągnie się postępowanie o niegospodarność w czasach, gdy był szefem PZU. Po jego nominacji dziennikarze szybko mu to wypomnieli, a premier poprosił go o dymisję. Nie zrezygnował jednak.
Przyszłość rynku ubezpieczeniowego też w dużym stopniu zależy od polityków. W czerwcu rząd zakończył prace nad pakietem ustaw ubezpieczeniowych, nad którymi teraz będzie pracował parlament. Choć wszyscy mówią, że nowe prawo jest potrzebne, z przedstawionych rozwiązań nie są zadowoleni ani ubezpieczyciele, ani pośrednicy.
OKIEM PREZESA
Będzie lepiej
Na razie nie widać wielu bodźców stymulujących rozwój rynku ubezpieczeniowego. Wskaźniki wskazujące na kondycję rynku budowlanego i samochodowego nie są dobre. Rośnie też bezrobocie. Mimo spadku oprocentowania, nie można też na razie mówić o bumie kredytowym. Ubezpieczenia zdrowotne też jeszcze muszą poczekać na swój czas. Ten rok będzie więc trudny.
Są też jednak sygnały pozytywne. Minister finansów deklarował rozważenie wprowadzenia zachęt dla osób decydujących się na długoterminowe zabezpieczenie finansowe. Szacujemy też, że kondycja rynku ubezpieczeniowego zacznie się poprawiać pod koniec roku.
Paweł Dangel prezes grupy Allianz Polska