W UE złoty się wzmocni

Marek Knitter
opublikowano: 2004-05-04 00:00

Kursy euro i dolara będą stopniowo w tym roku spadały — twierdzi większość pytanych przez „PB” ekonomistów. Jeden na siedmiu sądzi, że będzie przeciwnie.

Najwięksi optymiści obstawiają, że w końcu grudnia za euro możemy zapłacić zaledwie 4,44 zł, a za amerykańską walutę 3,45 zł, podczas gdy w ostatnim dniu przed akcesją kurs wynosił odpowiednio 4,80 zł i 4,00 zł. Pesymiści szacują euro na 4,88 zł, a dolara na 4,15 zł, ale słabość złotego widzą wyłącznie w polskiej polityce, bo fundamenty gospodarki powinny mu sprzyjać. Wejście Polski do UE wzmocni bowiem napływ inwestycji zagranicznych, a to automatycznie wpłynie na zwiększenie popytu na krajową walutę. Magnesem przyciągającym inwestorów mają być bardzo dobre dane makro: niska inflacja, rosnąca sprzedaż detaliczna i eksport, a przede wszystkim wysoka dynamika PKB.

Dla pesymistów powódź euro i dolarów wcale nie jest pewna — inwestorów może zniechęcać sytuacja na polskiej scenie politycznej. Nawet powstanie rządu Mar- ka Belki nie gwarantuje przecież, że reforma finansów publicznych pójdzie jak po maśle.

Czynnikiem, który powinien wpływać na umocnienie złotego, jest polityka monetarna prowadzona przez RPP. Większość ekonomistów spodziewa się, że do końca roku rada podniesie stopy banku centralnego o około 100 pkt baz. Przy stabilnej inflacji znacznie wzrośnie więc atrakcyjność polskich obligacji i — co za tym idzie — popyt na nasza walutę. Oczywiście na notowania złotego wpływać też będzie kurs euro do dolara. Ankietowani przez nas ekonomiści stawiają na wzmocnienie waluty amerykańskiej. Wielką niewiadomą jednak pozostaje dynamika tych zmian.