Firmy odzieżowe najgorsze mają już za sobą. Teraz z niecierpliwością czekają na akcesję, by ruszyć na podbój unijnego rynku.
Bogdan Kisielewski, prezes Modeny
Wejście do Unii na pewno nam pomoże. Nasze kolekcje szyjemy z materiałów importowanych z Włoch i po 2006 r. zniesione zostaną opłaty celne. Po drugie, jeżeli wejdziemy do strefy euro, to ułatwione będą rozliczenia z unijnymi kontrahentami. Będzie można też precyzyjnie ustalić wydatki i wpływy.
Wojciech Morawski prezes Atlantica
Nasza strategia zakłada teraz ekspansję na rynki UE. Po akcesji Atlantic będzie postrzegany przez zagranicznych klientów jako firma z Unii. To zwiększy jej wiarygodność. Zmniejszą się również koszty logistyczne, bo na rynku transportowym będzie większa konkurencja, co wpłynie na obniżenie cen.
Mark Forkun prezes Campusa
Obawiamy się, że po akcesji skomplikują się procedury celne związane z eksportem do Rosji i na Ukrainę, gdzie mamy dużą sprzedaż. Ale z drugiej strony łatwiej będzie nam wejść na unijne rynki. Już teraz prowadzimy rozmowy z partnerami z Niemiec i Austrii.
Po akcesji na polskim rynku pojawią się duże odzieżowe sieci handlowe. Liczymy na to, że uda nam się nawiązać z nimi współpracę. W innym przypadku — sieci mogą być dla nas dużym zagrożeniem.
Mieczysław Starek członek zarządu Vistuli
Dla unijnych firm pod ich markami szyjemy ponad 60 proc. produkcji. Po akcesji liczymy na nowych klientów. Rozwój naszej marki planujemy na rynku polskim oraz rynkach wschodnich. Obawiamy się, że po wejściu do UE ustalone zostanie na dość wysokim poziomie najniższe wynagrodzenie, co oznacza dla nas wzrost kosztów pracy i kłopoty. Wówczas będziemy musieli pomyśleć o przeniesieniu produkcji na Wschód.
Ryszard Polański prezes Wólczanki
Od dawna współpracujemy z firmami handlowymi z Unii i po akcesji niewiele się zmieni. Liczymy, że zostaną uszczelnione wschodnie granice, co ograniczy napływ taniego towaru z Dalekiego Wschodu.
Możliwe, że będziemy chcieli wypromować swoją markę na unijnym rynku, ale na razie ze względu na wysokie koszty dystrybucji i reklamy nas na to nie stać.