W upale praca się nie kleiła

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2010-08-19 00:00

Budownictwo w lipcu potknęło się, a przemysł zwolnił. Gospodarka nadal zmierza jednak ku ożywieniu.

Budownictwo w lipcu potknęło się, a przemysł zwolnił. Gospodarka nadal zmierza jednak ku ożywieniu.

Ekspansja przemysłu wyhamowała. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w lipcu produkcja przemysłowa rosła w rocznym tempie 10,3 proc., choć ekonomiści prognozowali 12,6 proc. Tym samym przerwana została dobra passa z maja i czerwca, kiedy produkcja w przemyśle rosła w tempie 14 proc.

— Po okresie dynamicznego wzrostu przemysł nieco wyhamował. Należy jednak zaznaczyć, że tempo wzrostu nadal jest na poziomie dwucyfrowym. Jeśli w kolejnych dwóch miesiącach takie pozostanie — a są na to szanse — to dynamika produkcji przemysłowej w całym trzecim kwartale powinna być wyższa niż w drugim — komentuje Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

Ponadto spowolnienie dynamiki w lipcu jest po części tylko efektem statystycznym, wynikającym z mniejszej liczby dni roboczych niż w poprzednim miesiącu.

— Po wyeliminowaniu czynników sezonowych wzrost produkcji przemysłowej w lipcu był podobny do dynamiki z czerwca i wyższy niż w całym pierwszym półroczu — zaznacza Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

W lipcu GUS dodatnią dynamikę produkcji zanotował w 25 z 34 branż. Prawdziwy boom przeżywają producenci elektroniki (wzrost o 55 proc. rok do roku) i wyrobów chemicznych (35 proc.). Cały czas w kryzysie są natomiast firmy meblarskie (spadek o 8 proc.) i wytwórcy metali (spadek o 7 proc.). Ekonomistów niepokoi też wyhamowanie dynamiki produkcji w budownictwie — jednej z najważniejszych branż dla wzrostu gospodarczego. W lipcu dynamika spadła do 1 proc. z 10 proc. w czerwcu.

— To bardzo niepokojący odczyt z punktu widzenia dynamiki inwestycji w gospodarce — przyznaje Monika Kurtek.

Wyniki są zaskakujące, bo żadne badania koniunktury nie wskazywały wcześniej na wyhamowanie w budownictwie. Możliwe jednak, że to tylko przejściowe problemy. Analitycy podejrzewają, że w upale budowlańcom praca po prostu się nie kleiła.

— Silne upały w pierwszej połowie lipca obniżały wydajność pracowników fizycznych pracujących w miejscach o dużym nasłonecznieniu — uważa Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.