Czytasz dzięki

W wyścigu po Oscara

opublikowano: 23-09-2019, 22:00

Animacja krótkometrażowa — na tym polu Polacy mają już sukcesy za oceanem. Idą po kolejne: "Acid rain", obok długometrażowej produkcji "Another Day of Life", w tym roku powalczy o złotą statuetkę

„Acid Rain”, film zrealizowany przez studio Animoon z Warszawy, będzie się starał o złotą statuetkę Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. 26-minutowa animacja w reżyserii Tomka Popakula była dotychczas pokazywana na 50 festiwalach filmowych na świecie i zdobyła 14 nagród. Obecnie jest dystrybuowana w amerykańskich kinach.

Animacja Tomka Popakula „Acid Rain” wystartowała po Oscara. Jej twórcy
gwarantują, że zrobią wszystko, żeby krótki film o dziewczynie szukającej
ucieczki przed szarą rzeczywistością, wielokrotnie już nagradzany na
festiwalach, trafił do grona nominowanych do złotej statuetki. Produkcja za
ćwierć miliona złotych będzie walczyć z goliatami światowej animacji.
Zobacz więcej

POLSKA PEREŁKA:

Animacja Tomka Popakula „Acid Rain” wystartowała po Oscara. Jej twórcy gwarantują, że zrobią wszystko, żeby krótki film o dziewczynie szukającej ucieczki przed szarą rzeczywistością, wielokrotnie już nagradzany na festiwalach, trafił do grona nominowanych do złotej statuetki. Produkcja za ćwierć miliona złotych będzie walczyć z goliatami światowej animacji. Fot. Animoon

— „Acid Rain” jest wyświetlany tam razem z sześcioma konkurencyjnymi krótkometrażowymi animacjami. To ogromny sukces, bo filmy krótkometrażowe rzadko trafiają na srebrny ekran — twierdzi Grzegorz Wacławek, twórca animacji kreatywnej i prezes studia Animoon.

To nie koniec jego ambicji.

— Film Tomka Popakula spełnił kryteria, które pozwalają ubiegać się o Oscara, więc zgłosiliśmy go na tzw. długa listę. W grudniu ma szansę dostać się na tzw. krótką listę, z której w styczniu pięć filmów zostanie nominowanych i powalczy o nagrodę — mówi Grzegorz Wacławek.

Jest to jedna z dwóch polskich animacji, obok "Another Day od Life", która stanęła do rywalizacji. Zrealizowany w technologii 2D i 3D film opowiada historię dziewczyny, która ucieka z domu. Poznaje tajemniczego Chudego, dziwaka mieszkającego w kamperze, który najwyraźniej żyje na bakier z prawem. Razem z nim ucieka od szarej codzienności w świat rzeczywistości alternatywnej, narkotykowej. Film jest ambitny i niełatwy w odbiorze — pod pozornie prostą historią kryje się uniwersalne przesłanie, choć nieoczywiste.

„Obejrzałem film na Animafest Zagreb 2019 i to było powalające. Gratulacje!” — napisał jeden z użytkowników platformy Vimeo, gdzie opublikowany jest zwiastun filmu. „Ja widziałem ten film na Big Bang Fest, jest taki dobry” — komentuje kolejny.

Trudniej może być jednak o zachwyty członków amerykańskiej akademii, którzy wybierają spośród setek równie dobrze ocenianych produkcji z całego świata.

— Zgłoszenie filmu do akademii to tylko początek drogi. Aby film miał jakąkolwiek szansę być zauważony przez jej członków, trzeba mu zapewnić odpowiednią promocję, więc zgłosiliśmy się do kilku amerykańskich agencji marketingowych specjalizujących się w kampaniach oscarowych. Nasze szanse oceniają wysoko — twierdzia Grzegorz Wacławek.

Jego marzeniem jest doprowadzenie filmu do grona piątki nominowanych, ale łatwo nie będzie.

— Oscary to biznes. Będziemy konkurować z goliatami tego rynku, takimi jak należący do Disneya Pixar. To firma, która produkuje filmy za miliony dolarów i ma ogromny budżet na promocję. Tymczasem okazuje się, że tylko pierwszy etap oscarowej kampanii promocyjnej może nas kosztować kilkakrotnie więcej niż wyprodukowanie samego filmu, który przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF) oraz Filmoteki Narodowej — Instytutu Audiowizualnego (FINA), naszego koproducenta, stworzyliśmy zaledwie za nieco ponad ćwierć miliona złotych. Ale nie poddamy się — mówi Grzegorz Wacławek.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

„Acid Rain” ma szansę zapisać się w historii jako kolejna już polska oscarowa krótkometrażowa animacja artystyczna. Listę otwiera uhonorowane Oscarem „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego (1980, Studio Se-ma-for). Potem była nominacja dla „Katedry” Tomasza Bagińskiego (2002), współpracującego z Platige Image (studio realizuje właśnie m.in. efekty specjalne do serialu „Wiedźmin” Netflixa). W tym roku o Oscara walczy też długometrażowa produkcja tego studia - "Another Day of Life", animacja na podstawie reportażu Ryszarda Kapuścińskiego. W 2007 r. statuetkę udało się zdobyć filmowi „Piotruś i wilk” Suzie Templeton (brytyjsko-polska koprodukcja), za którym stoją studia Se-ma-for i BreakThru Films. To drugie studio, które obecnie ma siedzibę w Warszawie, miało też szansę na Oscara dwa lata temu za pełnometrażową animację „Twój Vincent” (w koprodukcji z Odra-Film i Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu).

Animacja to segment rynku filmowego, na którym od lat polscy twórcy próbują zaistnieć w globalnej skali. Poza produkcjami artystycznymi coraz śmielej starają się wychodzić na międzynarodowe rynki z komercyjnymi propozycjami. Podobnie jest ze studiem Animoon, które notuje już sukcesy w produkcjach dziecięcych — produkuje m.in. serial „Przytul mnie”, dystrybuowany także w Chinach (powstały dwie serie: 13. i 39-odcinkowa). To uniwersalna opowieść o więzi ojca i syna pokazana na przykładzie relacji dwójki niedźwiadków.

— Drugą serię kręciliśmy już w koprodukcji z chińskim partnerem — firmą Animex. Tam historie dla dzieci o misiach są bardzo popularne, więc nasz serial bardzo dobrze się przyjął — mówi Grzegorz Wacławek.

Teraz Grzegorz Wacławek chce stworzyć pełnometrażową animację z bohaterami bajki „Przytul mnie. Poszukiwacze miodu”, przy której ma m.in. współpracować ten sam chiński partner, ale nie tylko.

— Chcemy zacząć najpóźniej w przyszłym roku, a produkcja potrwa około dwóch lat. Szukamy finansowania. Jesteśmy też w trakcie rozmów z jedną z największych platform sVOD — mówi Grzegorz Wacławek.

Wydaje się, że Chiny stoją otworem przed polskimi twórcami.

— Mamy wiele planów związanych z tym rynkiem. W koprodukcji z Chinami i Argentyną tworzymy np. serial „Bella w brzuszku”. To historia o małej dziewczynce Belli, która wciąż mieszka w brzuchu mamy, oraz jej starszym bracie Benku, który czeka niecierpliwie na jej narodziny. Serial opowiada o relacjach rodzeństwa, jego motorem jest dziecięca siła wyobraźni. Po odejściu od polityki jednego dziecka to ważny temat w Chinach, bo do tej pory mało kto miał rodzeństwo. Chińskim dystrybutorom nie przeszkadza, że postaci mają białe rysy twarzy — mówi Grzegorz Wacławek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane