Dzień wcześniej raport o optymistycznych wynikach wstępnych testów był jednym z kluczowych katalizatorów mocnego wzrostu na giełdach.

Ostatecznie na zamknięciu sesji indeks największych blue chipów Dow Jones IA tracił 1,59 proc. Szerszy wskaźnik S&P500 zniżkował o 1,05 proc. zaś technologiczny Nasdaq 0,54 proc.
Po poniedziałkowym rajdzie z handlujących nieco opadł zapał podbijania wycen, a nastroje schłodzone zostały mieszanymi wynikami spółek w tym czołowych detalistów jak Walmart czy Home Depot.
Z marcowych dołków indeksy amerykańskich parkietów odzyskały już po około 30 proc. zaś wskaźnik S&P500 jest obecnie kwotowany o 13 proc. poniżej rekordu wszechczasów. W maju widoczne jest jednak spowolnienie odzyskiwania pola m.in. uwagi na niepewność związana z pandemią i wzrostem napięcia pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem.
Warto wspomnieć, że czwartą sesję z rzędu na wartości zyskiwał indeks rynku spółek zaawansowanych technologii, Nasdaq Composite, jednak i on na finiszu musiał się poddać. Notowane na nim firmy w dużej mierze są swoistym beneficjentem pandemii i dosyć pewnym celem inwestycyjnym, szczególnie najwięksi przedstawiciele branży zaangażowani m.in. w usługi w chmurze, internet czy streaming.
Źródła inspiracji do dalszych zakupów akcji inwestorzy szukali też w wystąpieniu szefa Fed przed Senackim Komitetem Bankowym. Jerome Powell, powiedział, że Rezerwa Federalna jest gotowa użyć całego dostępnego arsenału by pomóc gospodarce wydobyć się z kryzysu wywołanego koronawirusem. Zaapelował też do Kongresu by ten rozważył wszelkie możliwe kroki, by uchronić ludzi przed niewypłacalnością.