Walka o dobry PR polskich okien

  • Emil Górecki
opublikowano: 10-09-2014, 00:00

W Czechach naszym producentom stolarki otworowej pozostaje sąd, we Włoszech poskutkowało pismo z ambasady.

Zlińska delegatura czeskiego Urzędu ds. Działalności Gospodarczej, odpowiednik polskiej inspekcji handlowej, nie zajmie się skargą polskich producentów okien na nieuczciwą konkurencję. Urząd uznał, że firma Svět Oken z Vsetína nie naruszyła przepisów, sugerując w materiałach marketingowych, że zakup polskiego okna wiąże się z problemami w montażu i konserwacji, a także niską jakością.

W kwietniu Związek Polskie Okna i Drzwi wystosował w tej sprawie protest do czeskiego Ministerstwa Handlu i Przemysłu, inspekcji handlowej i urzędu antymonopolowego. Ministerstwo sprawę odesłało, urząd antymonopolowy uznał, że nie jest władny do jej rozpatrywania. Obie instytucje zasugerowały pozew cywilny. Sprawa drugiej nieuczciwej firmy Fi-Okna jest jeszcze rozpatrywana przez Urząd ds. Działalności Gospodarczej w Usti n. Łabą.

— Będziemy się zastanawiać nad pozwaniem tych spółek w drodze cywilnej. Jednak za sukces uważam samo nagłośnienie sprawy wśród czeskich firm, które mają świadomość, że nasz związek nie będzie bezczynnie patrzył na nieuczciwą konkurencję — mówi Paweł Wróblewski, dyrektor biura związku.

Dla polskich firm Czechy nie są rynkiem strategicznym, jednak polskie okna i drzwi w 2013 r. stanowiły 43 proc. importu, a ich wartość to 38,9 mln EUR. Od kilku lat wartość całego czeskiego importu utrzymuje się na stałym poziomie, ale udział polskiej produkcji spada. Ważniejszy jest rynek włoski, gdzie również pojawiają się przejawy czarnego PR.

W kwietniu związek poskarżył się do tamtego urzędu ochrony konkurencji i Ministerstwa Rozwoju Gospodarki na działania reklamowe firmy Biemme Finestre z Kalabrii. Okładka jej katalogu pokazuje elegancką, drewnianą ramę okienną na tle połamanego plastikowego okna z napisem „Made in Poland”. Odpowiedzi nadal jednak nie dostał. Związek obrał więc inną taktykę.

— Razem z wydziałem handlowym ambasady w Rzymie zwróciliśmy się bezpośrednio do tej firmy, wskazując, że jej działania są nieuczciwe wobec konkurencji, lecz także szkodliwe dla idei jednolitego rynku. Uzyskaliśmy deklarację, że w następnych wydaniach katalogu takiego przekazu nie będzie. Przedsiębiorca tłumaczył, że przedstawione treści prezentowały jedynie sytuację na rynku, w której włoskie okna przegrywają konkurencję z polskimi — mówi Paweł Wróblewski.

Joanna Wieczorek, prawniczka z kancelarii SSW, uważa, że przed sądem cywilnym polscy przedsiębiorcy mogą domagać się ochrony dóbr osobistych, zarzucać nieuczciwą konkurencję i dochodzić odszkodowania.

— Niedogodnością może być udowodnienie, że sprzedaż okien spadła w związku z reklamą dyskredytującą polskich przedsiębiorców. Postępowanie przed urzędem antymonopolowym jest bardziej dotkliwe, bo w jego konsekwencji nakładane są duże kary finansowe, a treść decyzji jest często publikowana — mówi Joanna Wieczorek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu