Wall Street jest na Krupówkach

W weekend Zakopane opanowali drobni inwestorzy, których przekonywano do mnożenia kapitału przez giełdę, nieruchomości, forex i metale szlachetne.

800 uczestników, ponad 70 spółek, prawie 30 wykładów i paneli dyskusyjnych, jeden hotel oraz jeden niemiecki trader — to bilans organizowanej już po raz 16. przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) Konferencji Wall Street, anonsowanej jako „największe spotkanie inwestorów w Europie Środkowej”.

(Fot: Tomasz Raś "Puls Biznesu")
Zobacz więcej

(Fot: Tomasz Raś "Puls Biznesu")

Choć panująca w Tatrach aura pasowała do minorowych nastrojów na rynkach kapitałowych, a prezes GPW Ludwik Sobolewski przyznawał, że na giełdach jest gorzej, niż oczekiwał jeszcze na początku roku i spowolnienie może potrwać jeszcze nawet kilkanaście lat, kryzysu na polskim WallStreet nie było widać.

Dowiedli tego prezesi spółek energetycznych i wydobywczych podczas panelu dyskusyjnego o perspektywach branży, który był gwoździem programu pierwszego dnia konferencji. Spierali się o to, czy… krociowe zyski lepiej przeznaczać na inwestycje, czy na dywidendę.

— Zarząd Tauronu rekomendował niższą dywidendę, niż zdecydowało się wypłacić walne — ale to oczywiście prawo akcjonariuszy. Co ciekawe jednak, podczas licznych spotkań z mniejszymi inwestorami słyszeliśmy, że ważny jest dla nich długoterminowy rozwój, nie wysoka dywidenda. Na walnym jednak nikt nie protestował — po leżące na stole pieniądze każdy się schyli — mówił Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu.

Z kolei Hubert Rozpędek, wiceprezes ds. ekonomicznych Enei, twierdził, że dywidendę i inwestycje można łatwo pogodzić. — Bardziej agresywna polityka dywidendowa może sprawić, że koszty pieniądza dla spółki będą wyższe. Pamiętajmy jednak, że strategie dla naszego sektora opracowuje się nie na pół roku, tylko na kilkadziesiąt lat.

Problemem nie jest więc wybór między inwestycjami i dywidendą, a ich odpowiednie zbalansowanie — mówił Hubert Rozpędek.

Ofertę dla bardziej niecierpliwych i lubiących adrenalinę inwestorów miał Birger Schäfermeier, guru traderów, znany m.in. z zarobienia 50 tys. EUR podczas pojedynczej, transmitowanej na żywo sesji, w czasie której ryzykował przeciętnie 600 EUR na transakcję. Niemiec miał dla polskich inwestorów kilka rad.

— Rynek nie ma granic, jeśli coś rośnie to wcale nie znaczy, że kiedyś spadnie. Rynek nie kieruje się też logiką i nie istnieją fundamentalne prawa, takie jak prawa fizyczne. Nie musisz znać przyczyn ruchów na rynku — nie pytaj „dlaczego?”, pytaj „jak zarobić na tym pieniądze?”. Większość inwestorów traci pieniądze dlatego, że się boi. Jeśli grasz tak, by nie przegrać — przegrasz — przekonywał Birger Schäfermeier. Jak podkreślał Jarosław Dominiak, prezes SII, drobni inwestorzy nie boją się bessy i potrafią sobie z nią radzić.

— Inwestorzy indywidualni nie są strachliwi, ale coraz częściej dopada nas irytacja i frustracja. Są w Polsce pewne regulacje, które miały chronić nasze interesy — ale są albo martwe, albo przeciwskuteczne. Chodzi zwłaszcza o wezwania pośrednie — mówił Jarosław Dominiak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wall Street jest na Krupówkach