W tym ostatnim przypadku spowodowane to było wyprzedażą prze inwestorów akcji spółek internetowych i biotechnologicznych na progu nowego sezonu raportów kwartalnych.

We wtorkowym kalendarium zabrakło jakichkolwiek istotnych publikacji danych makro, co zmuszało graczy do skupienia się niemal wyłącznie na doniesieniach ze spółek.
O skali niepewności panującej na rynku świadczyć mógł dobitnie znaczący wzrost tzw. indeksu strachu. W poniedziałek podskoczył on o 9,8 proc. z poziomu siedmioletniego dołka. We wtorek dodał kolejne ponad 9 proc. notując największy dwudniowy wzrost od 11 kwietnia.
Osiem z 10 głównych branż wchodzących w skład indeksu S&P500 notowało spadki podczas wtorkowej sesji. Najmocniejsza korekta, sięgająca ponad 1 proc. stała się udziałem sektora opieki zdrowotnej i technologicznego.
Inwestorzy wyczekiwali na posesyjną prezentację wyników za miniony kwartał przez koncern aluminiowy Alcoa, który tradycyjnie otwiera sezon raportów wśród największych amerykańskich spółek. Cena walorów Alcoa poddawała się lekkiemu wahaniu.
Na sporym minusie dzień kończyły papiery Twittera. Przecena sięgała ponad 7 proc. w efekcie czego na zamknięciu kosztowały najmniej od 6 maja.
Na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 0,69 proc., S&P500 zniżkował o 0,70 proc. zaś Nasdaq spadał o 1,35 proc.