Wall Street nie daje za wygraną

WST
17-03-2011, 21:10

Czwartkowe notowania na amerykańskich giełdach toczyły się w zdecydowanie spokojniejszej atmosferze niż wcześniejsze. Nie odczuwało się nadmiernego hurraoptymizmu, a jedynie chęć odrabiania strat. Część analityków zachęca do nabywania mocno przecenionych ostatnio akcji, choć, co warto podkreślić, inwestowanie na rynku akcji w obecnej sytuacji raczej wskazane jest dla osób o naprawdę mocnych nerwach.

W czwartek indeksy rosły przez cały dzień, a zaczęły go z „wysokiego C”. Potem nastąpiło lekkie uspokojenie i wskaźniki zaczęły poruszać się w poziomie. W drugiej połowie dnia dobre nastroje przycichły i indeksy zaczęły stopniowo oddawać wcześniejsze zdobycze. Ich słabość na szczęście okazała się tylko przejściowa i po krótkim czasie znów ruszyły bardziej zdecydowanie w górę.

Na finiszu sesji indeks Dow Jones rósł o 1,39 proc. Wskaźnik S&P500 zyskiwał 1,34 proc. zaś Nasdaq 0,73 proc.

Na parkiet dotarła kolejna paczka danych makro. Jak to zwykle bywa, nie miały jednoznacznego charakteru. Część z nich napawa pewnym optymizmem, jednak inne dały powód do niepokoju. Wśród tych pierwszy można wymienić dane o spadku liczby osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych. Zmniejszyła się ona do 385 tys. jednak o tysiąc była wyższa niż mówiły prognozy analityków. Z kolei bardzo pozytywnie zaskoczył indeks Fed oddziału z Filadelfii. Zamiast jak zakładali analitycy spaść w marcu do 28,8 pkt. ten wzrósł aż do 43,4 pkt. z 35,9 pkt. w lutym.
Natomiast niższy niż oczekiwano okazał się lutowy indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę, który wzrósł o 0,8 proc.

Niepokoić może za to rosnąca presja inflacyjna. Po środowym mocnym wzroście inflacji PPI, dzisiaj wyższa niż prognozy okazała się inflacja CPI. Ceny konsumenckie w lutym wzrosły o 0,5 proc. w ujęciu miesięcznym i 2,1 proc. w ujęciu rocznym. Projekcje mówiły o wynikach na poziomie 0,4 i 1,6 proc. Dane te stawiają amerykańskie władze monetarne w coraz trudniejszej sytuacji.

Wzięciem cieszyły się akcje przedstawicieli sektora energetycznego i surowcowego, które były najmocniejszą składową indeksu S&P500.

Spory popyt notowano na walorach FedEx. Kurs zwyżkował chwilami o ponad 6 proc. (najmocniej od lipca). Wszystko za sprawą informacji spółki, która stwierdziła, że zysk na akcję w IV kwartale 2010 r. mógł osiągnąć poziom nawet 1,83 USD, podczas gdy średnia prognoz analityków zakłada go w kwocie 1,66 USD. Inwestorzy podbijali też cenę licząc na to, że największa na świecie spółka przewozów lotniczych cargo będzie jednym z beneficjentów odbudowy Japonii.

Popularne były też udziały Qualcommu. Największy na świecie producent układów scalonych dla telefonów komórkowych stwierdził, że ubiegło tygodniowy kataklizm w Japonii będzie miał tylko ograniczony wpływ na jego dostawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WST

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Wall Street nie daje za wygraną