Za kontratakiem obozu byków przemawiała z kolei chęć odreagowania silnej środowej przeceny. Wśród handlujących widać było wyczekującą postawę. Rynek czeka na piątkowy raport Departamentu pracy o zatrudnieniu w największej gospodarce świata.
Zaprezentowane w czwartek dane z rynku pracy znów nie dały podstaw do optymizmu. Spadek liczby osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych co prawda był większy niż szacowali analitycy, to jednak okazał się praktycznie symboliczny.
Ale i dane z samej gospodarki również dały atut niedźwiedziom. W kwietniu r. zamówienia na dobra trwałego użytku w USA spadły aż o 3,6 proc., co okazało się zgodne z projekcjami. Bez środków transportu zmniejszyły się o 1,6 proc. nieco przekraczając prognozy. Warto jednak przypomnieć, że w marcu odnotowano w obu przypadkach dodatnie zmiany rzędu 4,4 i 2,5 proc.
Gorszy od oczekiwań okazał się z kolei wskaźnik zamówień w przemyśle. Spadł on o 1,2 proc. w kwietniu przy projekcji na poziomie -1,0 proc. Miesiąc wcześniej wzrósł o 3 proc.
Swoistą oliwą dla rozgrzanych negatywnych emocji był też raport agencji Moody’s, która ostrzegła przed co prawda niewielkim, ale jednak rosnącym ryzykiem upadłości USA w związku z patem odnośnie podniesienia ustawowego limitu zadłużenia. Pogroziła też palcem największym bankom.
Wśród notowanych spółek na wartości traciła spora grupa detalistów, która publikowała dane o majowej sprzedaży. Przecena dosięgła m.in. walory Gap i Costco Wholesale.
Ostatecznie na finiszu sesji indeks Dow Jones IA tracił 0,34 proc. S&P500 spadał o 0,12 proc. zaś Nasdaq rósł o 0,15 proc.