Nerwowo było wczoraj na amerykańskich giełdach, ale ostatecznie Wall Street zakończyła dzień pokaźnym wzrostem, przerywając serię trzech spadków z kolei. Inwestorzy neutralnie podeszli do opublikowanych danych makro. Liczba tzw. nowych bezrobotnych wzrosła do 516 tys., osiągając siedmioletni szczyt. Ten trend na rynku pracy inwestorzy już chyba zdyskontowali. Bez echa przeszła też informacja o spadku deficytu handlowego we wrześniu.
Uwagę graczy przykuwały przede wszystkim wyniki finansowe spółek za miniony kwartał. Swoimi dokonaniami nie rozczarował gigant detaliczny Wal-Mart Stores. Jego zysk wzrósł o blisko 10 proc., jednak spółka ostrzegła przed rezultatami ostatnich trzech miesięcy roku. Z niepokojem przyjmowano też obniżenie prognozy Intela. Pod dużą presją toczyła się wymiana akcji General Electric po spekulacjach, że firma będzie musiała zdobyć pieniądze na pokrycie rosnących kosztów zadłużenia. Notowania dwóch spółek jednak wzrosły.
Przeceniano za to papiery Citigroup, a cena akcji Bank of America spadała do poziomów nie widzianych od połowy 1990 r.
Tadeusz Stasiuk