Wall Street spadała, ale bez paniki

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2012-07-23 22:08

Podobnie jak na innych giełdach, również amerykańska Wall Street poddała się w poniedziałek pesymizmowi i nie wyszła przed orkiestrę grającą coraz bardziej żałobne utwory.

Powodów do niepokoju przybywa bowiem z dnia na dzień. Po weekendzie dowiedzieliśmy się, że kurek z pieniędzmi dla Grecji może zostać w końcu zakręcony, z kolei ręce po „jałmużnę” zaczęły wyciągać hiszpańskie prowincje. Nabierający impetu kryzys zadłużeniowy w eurolandzie, zaklinany do tej pory przez kolejne „szczyty ostatniej szansy” w końcu chyba zaczął naprawdę docierać do świadomości inwestorów co na Starym Kontynencie powoli nabiera oznak paniki.

Wall Street w przeciwieństwie jednak do największych zachodnioeuropejskich giełd nie popadła w całkowitą rozpacz, a po początkowym wstrząsie, sytuacja nieco uspokoiła się i na finiszu spadki miały dosyć wyważony charakter. Gorącą atmosferę schłodziło nieco zdementowanie przez MFW spekulacji odnośnie rozważania przez Fundusz wstrzymania pomocy dla Hellady.

Na amerykańskim parkiecie nastroje dodatkowo popsuł koncern McDonald’s. Największa na świecie sieć fast food’ów rozczarowała swoimi rezultatami w II kwartale. Zysk spółki nie sprostał oczekiwaniom analityków, co spółka tłumaczyła odczuwalnym spowolnieniem w światowej gospodarce i umocnieniem dolara. W efekcie zniżkujące o ponad 3 proc. akcje koncernu były w poniedziałek najsłabszą składową średniej przemysłowej Dow Jones.

Na finiszu indeks blue chipów tracił 0,79 proc. wskaźnik S&P500 zniżkował o 0,89 proc. zaś technologiczny Nasdaq spadał o 1,29 proc.