Wall Street świętowała, Europa pod kreską

Anna Palczewska
opublikowano: 2008-09-02 00:00

Pierwszy dzień września dał trochę wytchnienia inwestorom z USA. Gdy Wall Street świętowała, Europejczycy wsłuchiwali się w wieści z rynku. Ważnym sygnałem była weekendowa wypowiedź brytyjskiego kanclerza skarbu. Alistair Darling stwierdził, że wyspiarska gospodarka zmaga się z kryzysem najgorszym od 60 lat. Dowód? Na rynek napłynęła informacja o największym od 2001 r. spadku cen domów w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie londyński FTSE100 zakończył notowania pod kreską.

Oczy inwestorów zwrócone były w stronę sektora bankowego. Niemiecki Commerzbank ogłosił, że kupi Dresdner Bank. Chyba za drogo, bo kurs Commerzbanku spadał o 11 proc. (do 17,91 EUR), za to zyskiwały papiery Allianza, właściciela Dresdnera. Szły też w górę walory Michelina (6 proc.) po tym, jak Merrill Lynch podniósł rekomendację dla sektora do „kupuj”. W górę wspinały też notowania grupy Suez. Niemniej francuski CAC zakończył dzień na minusie.

Na notowania wpływały też informacje napływające z USA. W poniedziałek okazało się, że huragan Gustav powoli traci siły. W efekcie cena ropy Brent spadła do 109 USD za baryłkę.