Odbicie nadal należy jednak uznać za mizerne. W ciągu dwóch sesji wskaźnik szerokiego rynku S&P 500 stracił 2,7 proc. Pół godziny po rozpoczęciu handlu Nasdaq rósł o 0,6 proc., S&P 500 zwyżkował o 0,1 proc., a Dow Jones utrzymywał się na poziomach z wczorajszego zamknięcia.
Ceny ropy Brent w transakcjach trzymiesięcznych sięgały po południu czasu europejskiego 114,31 USD. To oznaczało „zaledwie” 1,9 – proc. wzrost w porównaniu z wczorajszą sesją. „Zaledwie”, bo wzrosty przejściowo sięgały nawet 7,7 proc. Nastroje na rynku uspokoiła wypowiedź przedstawiciela władz Arabii Saudyjskiej, który zapowiedział, że OPEC będzie starał się uzupełnić braki na rynku wywołane zaprzestaniem eksportu surowca przez Libię.
Byki z opresji uratować pomogły także lepsze od prognoz dane z amerykańskiego rynku pracy. Wniosków o nowe zasiłki dla bezrobotnych było 391 tys., o 9 tys. mniej, niż wynikało z prognoz ekonomistów.