Po przedłużonym weekendzie, inwestorzy powrócili na Wall Street w dobrych nastrojach w czym pomogło nieznacznie uspokojenie sytuacji wokół finansów Grecji.
Na parkiet napłynęły najnowsze dane makro. Wpierw z rynku nieruchomości. I znów potwierdziły niestety bardzo słabą kondycję tego segmentu. Indeks S&P/Case-Shiller Composite obrazujący zmiany cen nieruchomości w 20 największych amerykańskich metropoliach spadł w marcu 2011 r. aż o 3,6 proc. w ujęciu rocznym. Analitycy oczekiwali co prawda ujemnej dynamiki, ale nieco niższej, na poziomie -3,2 proc. To najniższy poziom wskaźnika od ośmiu lat.
Rozczarowujący okazał się również odczyt indeksu Chicago PMI. Wskaźnik spadł w maju 56,6 pkt. podczas gdy specjaliści prognozowali jego wartość na 62,6 pkt wobec 67,60 pkt w kwietniu.
Kolejny atut podaż dostała ze strony indeksu zaufania konsumentów, opracowywanego przez Conference Board. W minionym miesiącu zamiast wzrosnąć, jak oczekwiali analitycy spadł do 60,8 pkt z 65,4 pkt w kwietniu.
Zaprezentowane dane tylko w niewielkim stopniu, przynajmniej na tą chwilę,
wpłynęły negatywnie na wyceny indeksów na Wall Street.
