Wall Street wróci na ścieżkę ku szczytom

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 05-08-2015, 22:00

Pesymizm inwestorów dobrze wróży nowojorskiej giełdzie — uważają eksperci i wróżą rychły powrót hossy w USA.

Główny indeks amerykańskiej giełdy od początku roku tkwi w trendzie bocznym. Opinie na temat tego, w którą stronę nastąpi wybicie indeksu S&P500, są podzielone. A ma to niebagatelne znaczenie, bo wyjście z konsolidacji może zapoczątkować nowy trend, który wskaże kierunek reszcie świata.

— Dla Europy, Polski i rynków wschodzących to, który wariant wybierze Wall Street, jest kwestią kluczową. Wybicie górą da krajowemu rynkowi szansę na powtórny atak na majowy szczyt, a innym rynkom wschodzącym pozwoli złapać oddech i pozostać w trwającym już cztery lata trendzie bocznym. Przeciwny scenariusz byłby bardzo słabym sygnałem dla emerging markets, które mogłyby pójść śladem cen surowców, spadając do wieloletnich dołków — uważa Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Pesymiści dają sygnał

W ubiegłym tygodniu wskaźnik optymizmu amerykańskich inwestorów indywidualnych spadł do 21,1 proc. To jeden z najgorszych wyników w ciągu ostatnich 7 lat. Zdaniem Jarosława Niedzielewskiego, paradoksalnie to właśnie powszechny pesymizmmoże wyrwać Wall Street z marazmu.

— Moim zdaniem, amerykańskie indeksy wybiją się z trwającej już prawie osiem miesięcy konsolidacji górą. Trudno przewidzieć, kiedy to dokładnie nastąpi, jednak wydaje się, że będą to raczej tygodnie niż miesiące — prognozuje Jarosław Niedzielewski. Jego zdaniem, ostatnia nerwowość, jaka zapanowała na rynkach, w związku z Grecją, Chinami, spadkami cen surowców czy podwyżką stóp przez Fed, spowodowała, że wielu inwestorów zaczęło się obawiać innego scenariusza, czyli opuszczenia trendu bocznego dołem.

— Gazety finansowe i serwisy dużo czasu poświęciły problemowi coraz mniejszej liczby spółek przyczyniających się do zwyżek, co miałoby świadczyć o zagrożeniu silną korektą. Zresztą, co wielokrotnie podkreślano, większego niż 10-procentowego spadku nie było już od trzech lat — przypomina Jarosław Niedzielewski. W związku z tym, jeśli obecny trend boczny przerodzi się w trend spadkowy, to będzie to najbardziej oczekiwana korekta w historii. Ekspert wskazuje jednak, że inwestorzy są do niej dobrze przygotowani, bo zapobiegawczo zgromadzili w funduszach największe zasoby gotówki od lat.

— Dlatego uważam, że istnieje większa szansa na rozbicie tego konsensu i wyjście górą z trendu bocznego oraz ustanowienie nowych szczytów na Wall Street. Dopiero później, gdy inwestorzy przeproszą rynek za chwilową utratę wiary w hossę, fundamenty pod korektę, która musi w końcu nadejść, zostaną zbudowane — dodaje Jarosław Niedzielewski.

Oznaki ożywienia

O kolejnej fali hossy trudno myśleć bez dynamicznie rozwijającej się gospodarki i poprawiających się wyników spółek. W drugim kwartale amerykański PKB wzrósł o 2,3 proc., trochę niżej od konsensu prognoz ekonomistów, ale jednocześnie zweryfikowano dane za I kwartał — wtedy było zdecydowanie lepiej, niż wynikało to z pierwszych szacunków (wzrost o 0,6 proc. wobec spadku o 0,2 proc.). Sebastian Słomka, zarządzający z Eques TFI, wyjaśnia, że w praktyce oznacza to, że wzrost był nieco wolniejszy od prognoz, ale był liczony od znacznie wyższej bazy, niż musiał zakładać konsens.

— Konsens rynkowy zakładał też, że zysk na akcję dla indeksu S&P500 w drugim kwartale spadnie w ujęciu rok do roku o 4,6 proc. i będzie to pierwszy spadek od trzeciego kwartału 2012 r. Tymczasem spadek zysku na akcję liczony na podstawie dotychczas opublikowanych wyników [71 proc. spółek z S&P500— red.] wynosi tylko 1,3 proc. — wylicza Sebastian Słomka. Ekspert zwraca też uwagę, że jeśli wyłączymy z tych danych sektor energetyczny, który silnie ucierpiał na skutek spadku cen ropy, oraz wyniki Apple’a ze względu na nadzwyczaj wysokie dynamiki przychodów i zysków związane ze sprzedażą iPhone’ów, to otrzymamy zupełnie odmienny obraz.

— Tak wyczyszczony wzrost zysku na akcję w ujęciu rok do roku sięga 7,6 proc., co potwierdza pozytywne trendy w amerykańskiej gospodarce — dodaje Sebastian Słomka.

W akcje amerykańskie można zainwestować, podobnie jak w akcje polskie, a także pośrednio — dzięki funduszom inwestycyjnym i ETF na S&P500, notowanemu na GPW. Ten ostatni instrument pozwala też zarabiać na spadkach. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu