Wall Street znów idzie na północ

WST
opublikowano: 2011-10-06 15:47

Pierwsza faza handlu na amerykańskich giełdach miała nerwowy charakter. Kolejne godziny przyniosły jednak zdecydowane działania strony popytowej.

Rosnące przez długie godziny notowania kontraktów terminowych na indeksy amerykańskich giełd dawały nadzieję na dodatnie otwarcie handlu na rynku kasowym Wall Street. Środowa zwyżka za oceanem i zmniejszenie obaw związanych z kryzysem finansowym w Europie zachęcały bowiem  inwestorów do dalszych zakupów akcji.

Jednak przed uruchomieniem handlu na Wall Street doszło do pogorszenia nastrojów, wywołanego m.in. konferencją ECB towarzyszącej decyzji o utrzymaniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Wspomniano na niej o dużej liczbie zagrożeń dla gospodarki eurolandu.

Mimo tego niepokoju, sesja zaczęła się na plusach. Szybko jednak doszło do zmiany tendencji i indeksy zeszły poniżej poziomu ze środowego zamknięcia. Równie gwałtownie doszło do kontrataku. Po ponad dwóch godzinach sesji na parkietach zdecydowanie dominują byki. Indeks DJ IA rośnie o 0,88 proc. Nasdaq o 1,44 a S&P500 o 1,21 proc.

Z istotnych danych makro jakie dzisiaj miały być opublikowane, poznaliśmy już zmianę liczby osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych. W minionym tygodniu wzrosła o 6 tys. do 401 tys., ale okazała się niższa niż oczekiwali analitycy, których średnia prognoz wynosiła 410 tys.

Dzisiejsza sesja stoi w cieniu śmierci Steve’a Joba, założyciela i długoletniego szefa Apple. W powszechnej opinii jego osoba była wiodącą postacią rynku technologicznego w ostatnich latach, kreując nowe trendy i rozwiązania. Stworzył on spółkę, która ostatnimi czasy nosiła tytuł najbardziej wartościowej na całym świecie. Przez kilka dni można oczekiwań wahań notowań akcji Apple.

Zwyżka cen surowców, w tym metali zagwarantowała popyt na walory spółek wydobywczych i hutniczych oraz koncernów paliwowych. Zwyżkuje m.in. cena papierów koncernu Alcoa, największego amerykańskiego producenta aluminium.