Rosnące przez długie godziny notowania kontraktów terminowych na indeksy amerykańskich giełd dawały nadzieję na dodatnie otwarcie handlu na rynku kasowym Wall Street. Środowa zwyżka za oceanem i zmniejszenie obaw związanych z kryzysem finansowym w Europie zachęcały bowiem inwestorów do dalszych zakupów akcji.
Jednak przed uruchomieniem handlu na Wall Street doszło do pogorszenia nastrojów, wywołanego m.in. konferencją ECB towarzyszącej decyzji o utrzymaniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Wspomniano na niej o dużej liczbie zagrożeń dla gospodarki eurolandu.
Mimo tego niepokoju, sesja zaczęła się na plusach. Szybko jednak doszło do zmiany tendencji i indeksy zeszły poniżej poziomu ze środowego zamknięcia. Równie gwałtownie doszło do kontrataku. Po ponad dwóch godzinach sesji na parkietach zdecydowanie dominują byki. Indeks DJ IA rośnie o 0,88 proc. Nasdaq o 1,44 a S&P500 o 1,21 proc.
Z istotnych danych makro jakie dzisiaj miały być opublikowane, poznaliśmy już zmianę liczby osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych. W minionym tygodniu wzrosła o 6 tys. do 401 tys., ale okazała się niższa niż oczekiwali analitycy, których średnia prognoz wynosiła 410 tys.
Dzisiejsza sesja stoi w cieniu śmierci Steve’a Joba, założyciela i długoletniego szefa Apple. W powszechnej opinii jego osoba była wiodącą postacią rynku technologicznego w ostatnich latach, kreując nowe trendy i rozwiązania. Stworzył on spółkę, która ostatnimi czasy nosiła tytuł najbardziej wartościowej na całym świecie. Przez kilka dni można oczekiwań wahań notowań akcji Apple.
Zwyżka cen surowców, w tym metali zagwarantowała popyt na walory spółek wydobywczych i hutniczych oraz koncernów paliwowych. Zwyżkuje m.in. cena papierów koncernu Alcoa, największego amerykańskiego producenta aluminium.