Handlujący czekali m.in. na podpisanie przez prezydenta finalnego dokumentu zatwierdzającego plan stymulacyjny o wartości niemal 800 mld USD. „Parafka” Obamy niewiele jednak poprawiła sytuację na parkietach.
Przed sesją światło dziennie ujrzał raport o wyższym niż szacowali eksperci spadku wskaźnika NY Empire State Index. Obrazujący aktywność wytwórczą w regionie nowojorskim indykator opadł aż do minus 34,65 pkt z minus 22,2 pkt w styczniu.
Ostro taniały papiery czołowych instytucji finansowych. Wśród najmocniej „poszkodowanych” znaleźli się tacy potentaci jak Citigroup, Bank of America czy JP Morgan. Czekając na upłynięcie ostatecznego terminu przedstawienia przez koncerny samochodowe General Motors i Chrysler planów uzdrowienia ich sytuacji ekonomicznej, od czego uzależnione jest wsparcie państwa, gracze pozbywali się ich walorów.
Uwagę inwestorów przykuwał Wal-Mart Stores, gigant rynku detalicznego. Właściciel największej na świecie sieci supermarketów co prawda poinformował o sięgającym ponad 7 proc. spadku zysku w czwartym kwartale minionego roku, jego wartość okazała się jednak wyższa niż zakładały prognozy analityków. Spółka symbolicznie przy tym zwiększyła przychody, ale co ważniejsze, opublikowała optymistyczną prognozę na bieżący rok. Kurs akcji rósł. Jako jedyny w średniej DJ.
Po publikacji zaskakującej informacji o stracie kwartalnej przez grecką Coca-Cola HBC, na wartości traciły udziały jej amerykańskiej spółki matki.
W sektorze firm technologicznych gwiazdą sesji zostały papiery Sirius XM Radio. Satelitarny nadawca ma otrzymać 530 mln pożyczkę co odegna widmo bankructwa.
Ostatecznie indeks Dow Jones stracił 3,80 proc., S&P zniżkował o 4,56
proc., a Nasdaq zjechał o 4,15 proc.