Walne PZU zdecydowało wczoraj, głosami skarbu państwa, o przeznaczeniu na dywidendę 1,35 mld zł. Nie obyło się jednak bez skandalu.
Wczoraj, po trzytygodniowej przerwie, zebrali się ponownie akcjonariusze PZU, największego polskiego ubezpieczyciela. Od samego początku obrady miały emocjonujący przebieg. Tuż po ich rozpoczęciu doszło do scysji między głównymi akcjonariuszami spółki: skarbem państwa (55,1 proc. akcji) a holenderskim Eureko (32 proc.). Prowadząca obrady Agata Rowińska, pełnomocnik skarbu państwa, zgłosiła w imieniu mocodawcy wniosek o wykreślenie dwóch punktów z porządku obrad.
Pierwszy dotyczył informacji zarządu na temat przygotowania PZU do oferty publicznej. W drugim miał być omówiony system motywacyjny dla wyższej kadry menedżerskiej, przewidujący przydzielanie specjalnych premii i opcji na akcje (po wprowadzeniu spółki do obrotu giełdowego). Oba punkty zgłosiło Eureko, które ma do tego prawo, dysponując pakietem ponad 10 proc. akcji spółki.
— To działanie niezgodne z prawem — protestował Ernst Jansen, wiceprezes Eureko.
Dysponując 62,1 proc. głosów na WZA, skarb państwa przegłosował uchwałę bez problemu. Oficjalny sprzeciw, oprócz Eureko, złożyli inwestorzy finansowi: Manchester Securities i Poland Recovery Management, co otwiera drogę do zaskarżenia decyzji walnego.
Po takim początku uczestnicy z napięciem czekali na punkt dotyczący podziału rekordowego zysku z ubiegłego roku, czyli 2,69 mld zł. Zarząd proponował wypłatę 50 proc. tej kwoty, czyli 15,66 zł na akcję. Pod koniec czerwca, na pierwszej części walnego, minister skarbu poprosił o dodatkowy czas do namysłu, aby przeanalizować poziom dywidendy. Ostatnio pojawiły się informacje, że resort będzie chciał zablokować wypłatę pieniędzy — tak, by nie wspierać finansowo skonfliktowanego z nim Eureko. Tuż przed głosowaniem pojawił się komunikat, w którym Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) oświadczyło, że poprze wniosek zarządu, ale z zastrzeżeniami.
„MSP jest świadome, że akcjonariusz mniejszościowy (Eureko), który zgłasza nieuzasadnione roszczenia wobec skarbu państwa, będzie używać pieniędzy, które uzyska z dywidendy na atakowanie rządu polskiego, to jest nękanie procesami, prowadzenie lobbingu i czarnego PR” — czytamy na stronach internetowych resortu.
Ernst Jansen nie krył oburzenia.
— Nie potrzebujemy pieniędzy z dywidendy, bo jesteśmy inwestorem długoterminowym. Dla nas równie dobrze może ona stanowić 0, jak i 100 proc. zysku — argumentował.
Po czym wyszedł z sali obrad. Potem podsumował to dosadniej: — Dziecinada.
Wcześniej głosami skarbu państwa odrzucono wniosek prywatnego akcjonariusza o zwiększenie kwoty dywidendy do 20 zł na akcję. Ostatecznie więc 24 sierpnia do kasy ministerstwa wpłynie blisko 745 mln zł, a Eureko zainkasuje około 434 mln zł brutto.



