Warmia skusiła krajowe firmy
Pieniądze udziałowców pomogą zbudować sieć sprzedaży
PRZERÓB JEDNAK OPŁACALNY: Drogi złoty jest dla nas oczywiście niekorzystny, ale ścisłe kontrolowanie kosztów produkcji pozwala nam jednak czerpać zyski z przerobu zlecanego przez zachodnich kooperantów — mówi Elżbieta Sankowska, dyrektor ZPO Warmia. fot. G. Kawecki
Ruszyły przygotowania do prywatyzacji Zakładów Przemysłu Odzieżowego Warmia z Kętrzyna. Jedynymi zainteresowanymi udziałem w tym przedsięwzięciu są na razie Vistula i Wólczanka, które chcą złożyć wspólną ofertę.
Do niedawna mówiło się, że potencjalnymi inwestorami w Warmii są jej niemieccy kooperanci. Jednak ani Brinkmann, ani Hugo Boss nie zamierzają inwestować w kętrzyńskiego producenta kurtek i płaszczy. Satysfakcjonuje ich obecna forma współpracy. Wólczanka i Vistula zadeklarowały, że chcą objąć co najmniej 51 proc. udziałów Warmii.
Marzenia o milionach
Zdaniem Elżbiety Sankowskiej, dyrektora kętrzyńskiej firmy, przyszli udziałowcy powinni jej zapewnić środki na inwestycje w nowe maszyny oraz na budowę własnej sieci sprzedaży detalicznej.
— Zakładanie własnych sklepów jest kosztowne, ale naszym zdaniem jest to jeden z najlepszych sposobów sprzedaży. Łatwiej wówczas dotrzeć do klienta i sondować oczekiwania rynku — zauważa Elżbieta Sankowska.
Szefowa Warmii nie określa kwoty, jaką należałoby zainwestować w zakład. Wie jednak, co zrobiłaby z otrzymaną gotówką.
— Opracowałam plan wydatków inwestycyjnych, nie oglądając się na oszczędności. Uwzględniłam nawet koszt założenia klimatyzacji w halach produkcyjnych. W ciągu piętnastu minut „wydałam” ponad 15 mln zł — mówi Elżbieta Sankowska.
Konkurentom dziękujemy
Dyrektor Sankowska uważa, że dobrymi udziałowcami Warmii byliby zarówno inwestorzy finansowi, jak i producenci odzieży komplementarnej do wyrobów kętrzyńskich zakładów. Mniej entuzjastycznie wypowiada się o przejęciu kontroli nad Warmią przez innego producenta kurtek i płaszczy.
— Nie chcemy, żeby firma została przekształcona tylko w szwalnię, a jej marka uległa likwidacji. Przejęcie Warmii przez bezpośredniego konkurenta mogłoby tym grozić — uważa dyrektor Sankowska.
Chodzi tu także o przyszłość pracowników. Zatrudnienie w przedsiębiorstwie w ostatnich czterech latach było stabilne i wynosiło około 1200 osób.
Lantier jak przepustka
Warmia, kojarzona dotychczas z wyrobami przeznaczonymi dla średnio zamożnych klientów, będzie wkrótce zabiegała o względy również innych konsumentów — zarówno bogatszych, jak i mniej zasobnych. Dla zamożnych nabywców szyta będzie kolekcja kurtek i płaszczy sygnowana marką Lantier, wykreowaną przez Vistulę i Wólczankę. Dla zarabiających mniej niż średnia, Warmia wypuści nową serię odzieży pod marką Basic Line.
Kontakty dla promocji
Zdaniem dyrektor Sankowskiej, Lantier może stać się marką, która otworzy kilku polskim firmom drzwi do rynków Europy Zachodniej.
— To nie jest łatwe zadanie. Wprowadzenie nowej marki w krajach zachodnich wymaga dużych nakładów na promocję. Potrzebne są też dobre kontakty handlowe. Ale to nie oznacza, że jesteśmy skazani na porażkę — twierdzi dyrektor Sankowska.
Firma nie rezygnuje z produkcji kurtek o sportowym charakterze, które w latach 80. były cenione przez nabywców.
— Od początku lat 90. notujemy spadek sprzedaży odzieży sportowej, mimo to nie poddajemy się rosnącej konkurencji. Nadal oferujemy naszym klientom kurtki sportowe, w tym również z goretexu. Żeby znacząco rozwinąć ich produkcję, musimy utworzyć alternatywną do już posiadanej sieć sprzedaży. Już nad tym pracujemy — sumuje Elżbieta Sankowska.
Artur Burak