Warszawska giełda znowu wpadła w spadkowy trend
Mimo optymistycznych nastrojów, jakie towarzyszyły parkietowi po okazaniu niezależności wobec giełd amerykańskich na ostatnich sesjach, wczorajsze notowania otworzyły się około 1 proc. niżej od kursu odniesienia. Jak widać do końca nie zerwano ze starymi przyzwyczajeniami.
WYDAJE SIĘ, że jedyną przyczyną zmniejszenia oddziaływania Nasdaq jest okres przyzwyczajania się do nowych warunków, jakie stwarza Warset.
MOŻNA się spodziewać, że kiedy inwestorzy okrzepną, ponownie zaczną zwracać uwagę na informacje przychodzące z nowojorskich rynków.
WYKRES głównego indeksu warszawskiej giełdy porusza się obecnie w newralgicznej strefie między 16300 a 16700 punktów. Trudno ocenić dalszy rozwój koniunktury, a rozwiązania tej kwestii inwestorzy najprawdopodobniej zaczną szukać właśnie za oceanem.
NA DEPRECJACJĘ głównych wskaźników, od początku notowań, wpłynęła zapewne również poranna informacja o deficycie handlowym po dziesięciu miesiącach, który osiągnął poziom prawie 13 mld USD. Rozmiary luki w handlu nie przedstawiają jednak faktycznych przepływów pieniężnych. Deficyt liczony na podstawie przepływów bankowych był o niemal 3 mld USD mniejszy.
OBECNIE handlować można ciągle, więc inwestorzy mają możliwość reakcji na napływające w ciągu dnia wiadomości, na co nie pozwalały notowania jednolite. Z drugiej strony, kurs można zmieniać transakcją jednym walorem, jak miało to wczoraj miejsce na rynku akcji Mieszka.
OSTRO handlowano także w ramach transakcju pakietowych. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się walory 7Bulls.com i BIG BG. W tym pierwszym przypadku, właściciela zmieniło około 5,5 proc. akcji spółki, zaś wartość transakcji na papierach BIG BG wyniosła aż 377,3 mln zł.
NA ZAMKNIĘCIU WIG 20 zniżkował o 1,3 proc. Spadki dotknęły wszystkie blue chipy.