Warszawskie ulice chcą być drogie

Handel: Najemcy z segmentu luxury i mody zamiast centrów wolą ulice handlowe. Te jednak rodzą się u nas w bólach

Czynsze w lokalach przy najbardziej prestiżowych ulicach Warszawy porównywalne są do opłat za najlepsze miejsca w galeriach handlowych i jak wynika z najnowszego raportu CBRE „Warszawskie ulice handlowe” — wynoszą nawet około 100 euro/mkw./mies. Zainteresowani są przede wszystkim najemcy z firm modowych i jubilerskich, którzy z zasady nie otwierają sklepów w centrach handlowych.

NOWY ŚWIAT:
Zobacz więcej

NOWY ŚWIAT:

Iluminacja Traktu Królewskiego na Boże Narodzenie jest jedną z trzech tego typu na świecie, podziwianą i naśladowaną w innych miastach. Marek Wiśniewski

— Marki luksusowe poszukują miejsc, w których w najbliższym sąsiedztwie mają sklepy podobnej klasy, dlatego unikają galerii. Alternatywą są dla nich tzw. ulice handlowe (Hight Streets), na których otwierają sklepy firmy Cartier, Jimmy Choo, Prada — mówi Agata Czarnecka, autorka raportu, zastępca dyrektora działu badań i analiz rynkowych CBRE. Z raportu wynika, że najbardziej prestiżowe warszawskie ulice zostały opanowane przez lokale gastronomiczne (35 proc.), modę i akcesoria (28 proc.) oraz usługi (11 proc.). W porównaniu z poprzednim badaniem z 2014 r. nieznacznie wzrosła liczba najemców z branży gastronomicznej (wówczas 31 proc.), co jest widoczne również w centrach handlowych.

— Zmieniają się nasze zwyczaje. Dziś częściej zakupy łączymy ze spotkaniami ze znajomymi, których nie zapraszamy już do domu, ale do kawiarni czy restauracji — tłumaczy Renata Kamińska, kierująca zespołem wynajmującym ulice handlowe w CBRE.

W Polsce inaczej

Najsłynniejsze ulice handlowe na Zachodzie tworzą długie ciągi sklepów branży modowej i drogich restauracji. Jest to efekt wielu lat rozwoju. W Polsce po drugiej wojnie światowej rozwój ulic handlowych został zahamowany, a po 1989 r. w niedługim czasie zaczęły powstawać centra handlowe. To one ukształtowały nawyki zakupowe Polaków i przyzwyczaiły do korzystania z wielu sklepów pod jednym dachem i z dużego parkingu. Ulice handlowe powstają w Polsce z wielkim trudem.

— W Warszawie wybraliśmy do naszego raportu Nowy Świat, pl. Trzech Krzyży, Mokotowską, Chmielną, Marszałkowską i fragment Al. Jerozolimskich od ronda de Gaulle’a do Marszałkowskiej. Nie istnieje jedna definicja ulicy handlowej, wybieraliśmy więc te, na których sklepy prowadzą marki międzynarodowych sieci handlowych — wyjaśnia Agata Czarnecka.

Konsultantka CBRE przyznaje, że takie ulice w Pradze, Barcelonie czy Lizbonie wyglądają całkiem inaczej. Eleganckie witryny nie sąsiadują bowiem z reklamą proszków na ból głowy z apteki czy barem oferującym kebaby. Wymagało to jednak wielkiej konsekwencji i determinacji. Polskie ulice charakteryzuje rozdrobniona własność prywatna i często dominująca komunalna, rządzące się całkiem innymi prawami, niemożliwymi do zaakceptowania przez zagranicznych najemców z branży modowej. — Zagraniczne sklepy luksusowych marek otwierane są rzadko, np. raz w roku i często ich wybór sprowadza się do tego, czy zainwestować kilka milionów euro w Warszawie czy w np. Sztokholmie — mówi Renata Kamińska.

Siła społeczności

Według Witolda Fizyty, dyrektora biura zarządu Stowarzyszenia Nowy Świat, organizacji tej od 20 lat nie udaje się przekonać włodarzy miasta, że np. przetarg na trzyletnią umowę najmu jest przy tak dużej inwestycji nie do przyjęcia. Nie mając gwarancji przedłużenia umowy, firmy narażałyby się na zbyt wielkie ryzyko. Tymczasem to do miasta należy połowa lokali przy Nowym Świecie. Zrzeszająca prywatnych właścicieli organizacja chciałaby z niego uczynić ulicę handlową z prawdziwego zdarzenia, jednak strukturę najemców kształtują urzędnicy.

— Choć pod tym względem ponieśliśmy porażkę, to mam nadzieję, że również Warszawę będzie kiedyś stać na to, by mieć taką ulicę jak Frankfurterstrasse w Berlinie, Mariannenstrasse w Monachium, Rue Saint Honoré w Paryżu czy Paryska w Pradze, gdzie są sklepy Louis Vuitton, Hermes, Boucheron, Prada — mówi Witold Fizyta.

Do sukcesów stowarzyszenia należy pomysł, by wyłączyć tę ulicę z ruchu samochodów w letnie weekendy. Choć początkowo był krytykowany, dziś w te dni trudno znaleźć wolny stolik w licznych tu restauracjach i kawiarniach. Na niepowtarzalny wizerunek ulicy wpływa też zainicjowana w 1996 r. przez stowarzyszenie iluminacja na tym odcinku Traktu Królewskiego na Boże Narodzenie. Została ona potem rozszerzona przez władze miasta na cały Trakt (od ulicy Sanguszki aż po Wilanów) i jest jedną z trzech tego typu na świecie, podziwianą i naśladowaną w innych miastach.

— W tym kontekście warto przywołać jarmarki świąteczne, które w europejskich miastach przyciągają ludzi na ulice i są dowodem na to, że warunki pogodowe nie stanowią przeszkody dla spędzania wolnego czasu w przestrzeni miejskiej również zimą. Wśród najbardziej urokliwych i stanowiących cel podróży wymienia się te w Aachen, Strasburgu, Wiedniu, Zagrzebiu czy w Tallinie. Również polskie miasta zaczęły zauważać potencjał tkwiący w organizowaniu takich atrakcji: Kraków i Wrocław mają już za sobą pierwsze weekendy z jarmarkami, a i w Warszawie również szykuje się kilka lokalizacji „świątecznych” — ujawnia Katarzyna Gajewska, starszy konsultantka w dziale badań i analiz rynku CBRE, współautorka raportu „Warszawskie ulice handlowe”. O ile ulice handlowe nie spełnią raczej funkcji jarmarku świątecznego, o tyle place Warszawy — np. Konstytucji, Powstańców Warszawy czy Defilad — mogłyby udźwignąć ciężar takich wydarzeń.

Dalej niż Nowy Świat

Podobnie jak na Nowym Świecie organizują się też właściciele i najemcy innych ulic handlowych. Np. najemcy na ul. Mokotowskiej, którzy stworzyli wspólny profil „Mokotowska zaprasza” na Facebooku, ogłaszają kilka razy w roku dni ulicy, oferując zniżki i organizując atrakcje. Właściciele budowanych przy ul. Mokotowskiej biurowców, np. Mokotowska Square, Dom Dochodowy, Zaułek Piękna, starają się, by oferta modowa została uwzględniona w ich inwestycjach.

— Ulica Mokotowska jest najbliższa temu, co określamy jako High Street. Na tego typu najemców mogą też liczyć lokale w budynku Ethos przy placu Trzech Krzyży, Metropolitan na pl. Piłsudskiego i przede wszystkim w otwieranym w 2018 r. hotelu Raffles Europejski Warsaw. Lokale na Nowym Świecie nie dorównują im zarówno jeśli chodzi o poziom techniczny zabudowy, jak i wielkość lokali — ocenia Renata Kamińska.

Cena luksusu

Firma audytorska KPMG w przeprowadzonym w 2015 r. badaniu zapytała zamożnych i bogatych Polaków, od jakiej kwoty ceny różnych produktów świadczą o luksusie. Bogaci, tj. zarabiający co najmniej 20 tys. zł miesięcznie, podali następujące kwoty: flakonik perfum — 700 zł, zegarek damski — 5200 zł, zegarek męski — 8000 zł, naszyjnik — 7600 zł. Wartość polskiego rynku luksusowych kosmetyków i perfum wynosiła według szacunków w 2016 r. 575 mln zł. Z kolei rynek luksusowej biżuterii szacowany był na 322 mln zł, a luksusowych zegarków na 111 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Warszawskie ulice chcą być drogie