Wartość Wilbo może zdecydowanie rosnąć
Grupa Wilbo należy do najważniejszych graczy w branży przetwórstwa rybnego w Polsce. Zajmuje się produkcją i dystrybucją konserw rybnych, przetwarzaniem i dystrybucją ryb mrożonych oraz owoców morza, przygotowywaniem dań gotowych z ryb. Firma należy do liderów w segmencie produkcji konserw rybnych. Podobnie jak spółka Big- -Fish, Wilbo ma 25-proc. udział w tym segmencie rynku, który odznacza się dużą koncentracją produkcji. Dzięki spółce zależnej Dal-Pesca, grupa ma też silną pozycję w produkcji mrożonek, gdzie posiada około 20-proc. udział w rynku. Od stycznia 2000 roku została wprowadzona do sprzedaży nowa grupa asortymentowa — marynaty, produkowane przez Contimax na zlecenie grupy pod marką Neptun.
Zdecydowana większość sprzedaży (ponad 90 proc.) realizowana jest na rynku krajowym. Grupa sprzedaje swe wyroby głównie za pomocą składów firmowych oraz przedstawicielstw na terenie całego kraju. Dystrybucja odbywa się także za pośrednictwem dużych hurtowni oraz sieci hiper- i supermarketów, przez które sprzedawanych jest coraz więcej wyrobów. Grupa Wilbo jako pierwsza w branży przetwórstwa rybnego zdecydowała się na wprowadzenie i wypromowanie na polskim rynku własnej marki konserw rybnych Neptun. Wynikało to z wprowadzenia nowej strategii marketingowej, polegającej na zastosowaniu marek dla poszczególnych produktów grupy. Chociaż koszty tej kampanii były wysokie i w wyraźny sposób wpłynęły na pogorszenie wyników finansowych za 1999 rok, posunięcie to wydaje się uzasadnione, gdyż pozwoliło na szersze zaistnienie w świadomości klientów marki produktu, a nie firmy wytwarzającej go.
W opinii specjalistów, przetwórstwo rybne ma przed sobą dobre perspektywy, lecz jego dalszy rozwój będzie zależeć od wielu czynników. Spożycie ryb i przetworów rybnych w Polsce jest znacznie mniejsze niż w krajach Europy Zachodniej. Można uznać to za dobrą bazę do dynamicznego wzrostu sprzedaży. Jednak z innego punktu widzenia, znaczne zwiększenie sprzedaży uzależnione jest od zmiany nawyków żywieniowych, co wymaga aktywnych działań promocyjnych ze strony zarówno producentów, jak i rządu. Na razie producentom przetworów rybnych sprzyja niepokój wywołany z rozwojem choroby szalonych krów.
Z chwilą przystąpienia Polski do UE na rynku liczyć się będą firmy o ugruntowanej pozycji, posiadające certyfikaty HACCP. W wyniku konieczności dostosowania się do norm europejskich można się więc spodziewać przyspieszenia procesu konsolidacji branży, po którym na rynku pozostaną jedynie najsilniejsi. Małe przetwórnie zbankrutują, nie mogąc udźwignąć kosztów przystosowania zakładów do norm unijnych lub też zostaną zamknięte. W miarę osiągania standardów UE i postępów w konsolidacji sektora, można się także spodziewać wzrostu zainteresowania branżą ze strony zagranicznych inwestorów. Świadczą o tym przeprowadzone akwizycje. W 1999 roku Big-Fish został przejęty przez norweską firmę Rieber & Son, natomiast w roku ubiegłym 51 proc. udziałów jednego z liderów branży, Superfisha, zostało kupione przez firmę Abba Seafoods, należącą do koncernu Orkla Foods. W przyszłości także Wilbo może stać się przedmiotem przejęcia przez inwestora zagranicznego, który z pewnością byłby gotowy zapłacić wysoką premię za uzyskanie sporego udziału w krajowym segmencie przetwórstwa rybnego. Sprzedaż akcji Wilbo inwestorowi zagranicznemu to sprawa przyszłości. Natomiast już teraz w obliczu postępującej konsolidacji branży Grupa Wilbo może umocnić swoją pozycję na rynku. Jednym ze sposobów może być przejęcie któregoś z konkurentów. Grupa ma wolne środki, które są lokowane w papierach wartościowych. Istnieją więc możliwości akwizycji podmiotu z branży rybnej. Celem przejęcia mogłaby być firma Łosoś z Ustki.
Rok 1999 był trudny dla branży przetwórstwa rybnego. Załamanie eksportu na wschód spowodowało dużą podaż przetworów rybnych w kraju, co z kolei negatywnie wpłynęło na rentowność podmiotów z branży, w tym Grupy Wilbo. Wprawdzie w 1999 roku zanotowała ona wzrost przychodów, ale zysk ze sprzedaży był dużo gorszy niż w 1998 roku. Rok 2000 pokazał, że Grupa Wilbo wychodzi z dołka — przychody ze sprzedaży zwiększyły się o 20 proc. Wciąż nie najlepiej prezentują się koszty sprzedaży, które rosną w tempie szybszym od przychodów grupy. Wzrost zysku netto o 43 proc. zanotowany w 2000 r. cieszy, ale wynika on z niskiej bazy w 1999 r. Wyniki jednostkowe Wilbo są dużo lepsze od osiągnięć grupy. Wyniki skonsolidowane są bowiem obciążane stratami Dal-Pesca. Zysk netto Wilbo za 2000 r. przekroczył 5 mln zł i był o 40 proc. wyższy od zanotowanego przez grupę.
Pod względem wskaźników wyceny rynkowej Wilbo jest obecnie notowane na giełdzie poniżej średniej dla sektora spożywczego. Wartość jednej akcji Grupy Wilbo, uzyskana metodą dochodową, wynosi 2,7 zł, co wskazuje na pewien potencjał wzrostowy kursu giełdowego. Gdyby wyniki Grupy przestały być obciążane przez straty spółki zależnej i zbliżyły się do notowanych przez jednostkę dominującą, wycena dochodowa grupy byłaby dużo wyższa. Wartość Wilbo może zdecydowanie wzrosnąć w perspektywie długoterminowej, kiedy możliwe będzie pozyskanie inwestora strategicznego. O tym, że inwestycja w Wilbo jest postrzegana jako atrakcyjna w długim okresie czasu, świadczy choćby inwestycja OFE Ego, który nabył kilkaset tysięcy akcji Wilbo.