To banalne dla niektórych warzywo pojawiło się w uprawie około trzydzieści wieków przed naszą erą na terenie dzisiejszych Indii między Himalajami a Zatoką Bengalską. Otrzymał tam nazwę, która była również imieniem boga płodności. Mityczne bóstwo miało być księciem, który spłodził ponad 60 tysięcy dzieci, i warzywo o fallicznym kształcie z setkami nasion w środku wydawało się najlepszym uprzedmiotowieniem kultu.

Z Indii ogórek zawędrował do Babilonu i Egiptu, gdzie był hodowany już 2 tysiące lat przed naszą erą. W tych gorących regionach ceniono jego najbardziej charakterystyczną właściwość - dużą zawartość wody przy stosunkowo grubej skórze utrudniającej szybkie wysuszenie. Podobizna warzywa w zielonym garniturze znalazła się na ściennych malowidłach, m.in. w świątyni Dahir al-Bary oraz w grobowcach faraonów, którym miały służyć za pokarm po śmierci.
Musiał być w Egipcie warzywem popularnym, skoro Izraelici, których Mojżesz wiedzie przez pustynię wypominają mu ciężkie warunki podróży:
"Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego."
Również Grecy doceniali zielone warzywo, choć w przeciwieństwie do starożytnych Hindusów widzieli w nim lek na namiętności. Sam Arystoteles polecał jedzenie ogórków pobudzonym erotycznie niewiastom.
To jednak Rzymianie umieścili ogórki na podium kulinarnych zawodów czyniąc ich uprawę i przyrządzanie prawdziwą sztuką. Cesarz Tyberiusz tak w nich zasmakował, że zażyczył sobie spożywać je przez cały rok, co skłoniło ogrodników do budowy cieplarni oraz specjalnych skrzynek na kółkach, które służyły za ruchome grządki. Bogactwo starożytnego Rzymu i rozwój rynku towarów luksusowych doprowadził również do pierwszych zastosowań kosmetycznych. Nasiona ogórka mieszano z pudrem w celu otrzymania maseczki, a jego świeże pokrojone plastry kładziono pod oczy w dniu po intensywnej uczcie.
Na tereny dzisiejszej Polski ogórek trafił najprawdopodobniej przez Bizancjum, o czym może świadczyć jego nazwa wywodząca się z greki. Angurion oznacza niedojrzały, bo zjadamy go gdy ma jeszcze kolor zielony. Dawniej uważano, że ogórek przybył do nas z Niemiec, czego dowód znaleźć można w Encyklopedii staropolskiej Zygmunta Glogera:
"Z Niemiec przyszły do nas bezpośrednio ogórki (Gurken), rzodkiew (Rettig), redyska (Rediechen), chrzan (Knin), korbał (Kurbis) itd. Które z powyższych ogrodowin przynieśli z sobą do Polski w średnich wiekach tak niepospolici krzewiciele kultury ogrodniczej, jakimi byli zakonnicy włoscy, a które upowszechniły się przez bliższe stosunki z narodem włoskim za czasów Bony i Zygmunta I, albo i później."
Gdy pomidory, ziemniaki czy kukurydza płynęły z Nowego do Starego Świata, w przeciwnym kierunku udawały się ogórki. Jeszcze przed końcem XV wieku uprawiano je na Haiti, a w kolejnych stuleciach rozpowszechniły się na obu Amerykach.
Od średniowiecza aż do XVIII wieku uważano ogórki za pokarm biednych. Wynikało to z dostępności ich jagód (które zjadamy) jako pierwszych, przed najważniejszymi zbiorami letnimi. To dlatego sałatkę przyrządzoną z nich z dodatkiem śmietany określa się jako mizerię, którą to nazwę miał nadać dwór królowej Bony.
Obecnie w Polsce uprawia się prawie 20 tysięcy hektarów ogórków, a 90% zbiorów jest przetwarzanych. Choć pierwsze ślady kiszenia ogórków znajdowane są w Babilonie i pochodzą z okresu 2500 lat p.n.e., to współcześnie sztuka ta stała się polską specjalnością, co potwierdzić można na sklepowych półkach od Nowego Jorku po Paryż.
