Waterland dorzuca 3 zł za Kredyt Inkaso

16-08-2016, 22:00

Wojna z Bestem odciska piętno na wynikach jednej z największych firm windykacyjnych w kraju.

Walka o przejęcie kontroli nad Kredyt Inkaso (KI) nabiera rumieńców. Fundusz private equity Waterland podniósł cenę w wezwaniu na akcje giełdowego windykatora z 22 do 25 zł za akcję. Nowa propozycja oznacza premię w stosunku do średniej giełdowej z trzech ostatnich miesięcy na poziomie 36,5 proc.

— Zaproponowaliśmy bardzo atrakcyjną cenę. To świetna okazja dla inwestorów indywidualnych i akcjonariuszy instytucjonalnych — przekonuje Maciej Szymański, dyrektor zarządzający Waterlanda w Polsce.

Krok w dobrą stronę

Największym akcjonariuszem KI, z pakietem prawie 33 proc., jest Best, inny giełdowy windykator, pozostający w ostrym konflikcie z zarządem konkurencyjnej spółki. Best nie zareaguje na wezwanie, bo kupował akcje KI we wrześniu 2015 r. po 40 zł za walor. Kluczowe będzie więc stanowisko akcjonariuszy finansowych, głównie OFE i TFI. Pierwszą propozycję Waterlanda fundusze oceniały jako „wstępną” i „początek rozmowy”. To m.in. dlatego kurs KI utrzymywał się powyżej 22 zł, niejako w oczekiwaniu na kolejną ofertę. Czy cena podwyższona do 25 zł uczyni wezwanie skutecznym? Przedstawiciele funduszy drugą ofertę Waterlanda anonimowo oceniają jako „krok w dobrą stronę” i „ciekawą propozycję”. Nie chcą jednak deklarować, czy z niej skorzystają. A w praktyce potrzebna jest jednomyślność działania funduszy — Waterland chce bowiem kupić minimum 60 proc. akcji KI.

Wezwanie albo śmierć

Do skorzystania z oferty Waterlanda przekonują władze KI, które jako godziwą oceniały już ofertę na poziomie 22 zł. Fiasko wezwania ma wręcz oznaczać dymisje członków zarządu giełdowej spółki.

— Coraz mocniej odczuwamy konflikt w akcjonariacie i negatywny wpływ działań Besta oraz osób z nim związanych — mówi Paweł Szewczyk, prezes KI.

Jako przykłady podaje niedawne wypowiedzenie przez fundusze Trigona i Agio Funds umów na zarządzanie wierzytelnościami na zlecenie oraz utrudniony dostęp do finansowania rozwoju spółki na atrakcyjnych warunkach. To wszystko przekładać się ma na ogłoszone wczoraj kiepskie wyniki spółki za drugi kwartał 2016 r. Jej przychody spadły o prawie 2 proc. (do 34,1 mln zł), zysk operacyjny o 13,3 proc. (do 13,5 mln zł), a zysk netto aż o 24,1 proc. (do 6,6 mln zł).

Wzajemne oskarżenia

W ubiegłym tygodniu KI informowało, że rozważa pozwy odszkodowawcze przeciwko Bestowi i Krzysztofowi Borusowskiemu, jego prezesowi i większościowemu akcjonariuszowi. Niezrealizowane korzyści tylko z tytułu umów z Agio Funds TFI spółka oszacowała na, bagatela, ponad 30 mln zł. Co na to Krzysztof Borusowski? Wczoraj nie odbierał telefonów. Wcześniej odrzucał wszystkie oskarżenia, kierowane przeciwko niemu przez zarząd KI. I wysuwał własne. Przekonywał m.in., że w KI dochodzi do nieprawidłowości podatkowych, błędów w zarządzaniu spółką, że wyciekają z niej dane, a wysocy menedżerowie prowadzą działalność konkurencyjną. Zwracał też uwagę, że prezesowi KI i prokurentowi Piotrowi Podłowskiemu może zależeć na powodzeniu wezwania Waterlanda głównie ze względu na umowy inwestycyjne z tym funduszem, na mocy których „uzyskają prawo do części korzyści ekonomicznych, uzyskanych przez wzywającego”. Współpracownicy szefa Besta podkreślali natomiast, że wezwanie Waterlanda, kończące się 29 sierpnia, praktycznie uniemożliwia złożenie kontroferty, bo Best do 10 września 2016 r. związany jest ceną 40 zł za walor. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Waterland dorzuca 3 zł za Kredyt Inkaso