TFI chętnie widziałyby pocztę w roli dystrybutora. Argumentem „za” jest ogromna sieć placówek, „przeciw” — skuteczność sprzedaży.
Do końca stycznia Poczta Polska (PP) wybierze trzy, cztery towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI), które dostaną wyłączność na sprzedaż funduszy w okienkach pocztowych. Zaproszenia do przetargu poczta rozesłała do wszystkich TFI.
CU pionierem
— Na razie wpłynęła do nas jedna oferta. Mamy natomiast mnóstwo pytań doprecyzowujących ze strony towarzystw. Myślę, że do 19 stycznia ofert będzie dużo więcej — mówi Mariusz Wnuk, dyrektor departamentu usług rynkowych i finansowych PP.
Jak wynika z naszych informacji, ofertę wysłał już Commercial Union TFI. Podobnie zrobi zapewne większość towarzystw. Ostatecznej decyzji nie podjęły jeszcze AIG i GTFI. Zamiarów nie chce ujawnić także DWS.
Towarzystwa chętnie widziałyby w swoich strukturach dystrybutora z tak wielką siecią placówek (ponad 8 tys.), o jakiej innym instytucjom nawet trudno marzyć. Nie brakuje jednak obaw.
— Jednym z problemów jest fakt, że PP jest przedsiębiorstwem państwowym, co oznacza, że podlega politycznej koniunkturze. Nie wiem, czy dzisiejsza, dobra decyzja kierownictwa o wprowadzeniu funduszy do oferty — po ewentualnej zmianie dyrekcji — będzie dalej podtrzymywana. Ponadto sporo czasu wymagać będzie budowa infrastruktury: wytypowanie odpowiednich placówek, wdrożenie systemu IT i wyszkolenie kadry. Niemniej sądzę, że jeśli PP i TFI rzetelnie zabiorą się do pracy, to pierwsze jednostki będzie można sprzedawać już w wakacje — mówi Jarosław Bauc, prezes Skarbiec TFI.
To za mało
— Nawet największa, ale pasywna sieć, nie odniesie sukcesu. Sam fakt, że w pocztowych okienkach pojawi się więcej produktów, nie pomnoży aktywów funduszy. To musi być aktywna sieć dystrybucji. A to oznacza, że trzeba wprowadzić systemy motywujące — z jednej strony zobowiązujące pracowników do sprzedaży jednostek, a z drugiej — wynagradzające ich za dobre wyniki. Wątpię, czy to jest możliwe na poczcie — mówi prezes jednego z TFI.