Akcjonariusze Stalexportu mają dzisiaj zdecydować o obniżeniu kapitału zakładowego i zmianach w statucie spółki. Zarząd liczy na ich przychylność. Sprzeciw może oznaczać konieczność ogłoszenia upadłości spółki.
Dzisiejsze NWZA Stalexportu zdecyduje o dalszych losach giełdowej spółki. Jeśli akcjonariusze nie zdecydują się na obniżenie kapitału zakładowego, firmie grozi upadłość.
Emil Wąsacz, prezes Stalexportu, jest przekonany, że główni akcjonariusze spółki — EBOR i PKO BP — będą głosować za proponowanymi uchwałami, zwłaszcza że wcześniej zostały one zaakceptowane przez radę nadzorczą firmy.
W przygotowanych projektach uchwał zakłada się obniżenie kapitału zakładowego z 128,34 mln zł do 25,67 mln zł, czyli o 102,67 mln zł, w drodze obniżenia wartości nominalnej wszystkich akcji. W ten sposób, że wartość każdej akcji zostanie obniżona z 10 zł do 2 zł.
Zdaniem prezesa Wąsacza, obniżenie kapitału zakładowego Stalexportu ma na celu wyrównanie strat poniesionych przez spółkę w 2001 r., przeniesienie do kapitału rezerwowego kwoty 2,57 mln zł, a ponadto umożliwienie w przyszłości podwyższenia kapitału spółki w drodze emisji nowej serii akcji skierowanych do objęcia przez ich wierzycieli.
— Obejmowanie tych akcji będzie następować w drodze konwersji wierzytelności wobec Stalexportu. Planowana zamiana długu na kapitał jest jednym z najistotniejszych elementów restrukturyzacji finansowej spółki — wyjaśnia Emil Wąsacz.
Szacuje się, że około 198 mln zł wierzytelności zostanie zamienione na walory nowej emisji. Wtedy zmieni się akcjonariat Stalexportu. Kontrolę w spółce utraci EBOR.
— Gdybyśmy nie obniżyli ceny emisyjnej akcji, musiałaby ona wynosić 10 zł, a taka propozycja mogłaby nie zainteresować wierzycieli spółki. Obecnie notowania akcji spółki oscylują wokół 3 zł — dodaje Emil Wąsacz.
Prezes Wąsacz jest przekonany, że brak pozytywnych decyzji akcjonariuszy może spowodować konieczność ogłoszenia upadłości firmy.