Farmona czy Farmina? WSA w Warszawie rozstrzyga, która z nazw firm zasługuje na objęcie ochroną jako znak towarowy.
Jednym z warunków zarejestrowania marki jest wykluczenie możliwości wprowadzenia klienta w błąd co do producenta. Kryteria jej oceny nie są skodyfikowane, bada je za każdym razem Urząd Patentowy (UP). Dlatego Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona z Krakowa nie udało się objąć ochroną słowa Farmona. UP uznał, że jest ono zbyt podobne do chronionej od ośmiu lat marki Farmina. Znak ten należy do PPH Farmina, spółki pochodzącej również z Krakowa i również działającej w branży produktów perfumeryjnych i farmaceutycznych.
— W końcu znak ma służyć odróżnianiu producentów i wyrobów — mówi Zofia Czubała z UP.
Farmona odwołała się do WSA. Zdaniem spółki, znaki nie są podobne na tyle, by wprowadzać w błąd.
— Przedrostek „farm” jest często używany dla tej klasy produktów, a różnica dotyczy sylaby akcentowanej, więc łatwej do odróżnienia — twierdzi Anna Górska, rzecznik patentowy Farmony.
Farmona uważa też, że skoro produkuje nie tylko kosmetyki i farmaceutyki, ale również olejki do ciast, proszki do prania i środki chwastobójcze, to jej marka powinna zostać zarejestrowana przynajmniej dla tych kategorii towarów, których nie wytwarza Farmina. Jest także zarzut proceduralny: UP nie poinformował, że Farmina zgłosiła sprzeciw wobec rejestracji marki Farmona.
— Zgodnie z moją wiedzą, Farmina nie wysuwała żadnych pretensji do rejestracji naszego znaku — zapewnia rzecznik Farmony.
Sąd postanowił ogłosić wyrok w przyszłym tygodniu.