Ważne, chociaż było niewiążące

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-12-07 20:00

Oczekujemy na przełożenie się wreszcie wyników wyborów z 15 października na normalność na szczytach państwa, co po dwóch miesiącach prowizorki dopełni się wreszcie 11-12 grudnia.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Trzeba jednak przypomnieć, że w procedurze brakuje jeszcze drobiazgu – potwierdzenia przez Sąd Najwyższy (SN), a konkretnie przez pełny skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ważności wyborów. Podstawą będzie sprawozdanie Państwowej Komisji Wyborczej oraz rozpoznanie protestów.

W pierwszej kolejności SN orzekł jednak ważność referendum ogólnokrajowego. Mało kto już wspomina, ale 15 października odbyło się przecież doklejone do wyborów całkowicie odrębne prawnie drugie głosowanie. Wymyślił je i przeforsował Jarosław Kaczyński, zakładając bardzo logicznie, że kartka referendalna wręczana głosującym wprost w lokalu odegra rolę ulotki wyborczej PiS i pomoże w zwycięstwie. Tym razem jednak instynkt prezesa całkowicie zawiódł – elektorat niechętny PiS generalnie odmówił pobierania ulotki i frekwencja w referendum wyniosła zaledwie 40,91 proc., zatem było ono niewiążące. Rozkład odpowiedzi na cztery pytania nie miał jakiegokolwiek znaczenia.

Do SN wpłynęło w sumie 2275 protestów przeciwko ważności referendum. Za zasadne uznano 316, spośród których 285 miało zarzuty tożsame. Jeden protest został uznany za częściowo zasadny, 44 za niezasadne, zaś aż 1914 pozostawiono bez dalszego biegu. Absolutnie dominującym wątkiem protestów był tryb wydawania przez komisje obwodowe kart do głosowania w referendum. Ani kodeks wyborczy, ani ustawa referendalna nie precyzowały, czy to wyborca ma natychmiast informować, że chce lub nie chce karty, czy jednak odwrotnie – komisja jako pierwsza ma zapytać. W ten sposób nieodpowiedzialni władcy narazili setki tysięcy Polaków, z obu stron stolika w lokalu wyborczym, na niezawiniony głęboki stres. Na całe szczęście wszystko to trafiło do kosza i nie ma dla Polski jakiegokolwiek znaczenia.