Ważne poziomy zostały naruszone

Przemysław Gerschmann
opublikowano: 2012-10-25 00:00

Od 13 września, kiedy Fed ogłosił kolejną rundę luzowania ilościowego, indeks WIG20 pozostawał powyżej poziomu 2350 pkt.

Został on w ostatnich dniach wyraźnie przebity, choć wcześniej był testowany dwukrotnie i stanowił swojego rodzaju bastion broniony przez kupujących, którzy nadal wierzą, że kolejny program stymulujący amerykańskiego banku centralnego doprowadzi do silnych zwyżek na giełdach.

None
None

Dziś, ponad miesiąc od ogłoszenia QE3, liczba osób, które nadal wierzą w ten scenariusz, wydaje się dramatycznie zmniejszać. Jeśli indeks polskich blue chipów trwale przebije poziom 2350 pkt, to przy braku pozytywnych danych z rynku kolejne wsparcie może on znaleźć dopiero przy 2230-2250 pkt. Górną barierą wzrostu dla indeksu WIG20 pozostaje tegoroczny szczyt z połowy września, wynoszący 2417 pkt. Powrót w jego okolice stoi pod dużym znakiem zapytania. Chęć do dalszych zakupów akcji będą hamować przede wszystkim dwa czynniki — impas na drodze do wyjścia strefy euro z kryzysu zadłużenia i niepewność co do skuteczności trzeciej rundy poluzowania polityki pieniężnej w USA.

Pod koniec minionego tygodnia obserwowaliśmy wyraźne pogorszenie się nastrojów, wywołane głównie przez wynik szczytu unijnych przywódców. Wprawdzie podjęto na nim decyzję o uruchomieniu nadzoru finansowego, ale dopiero od 2014 r., podczas gdy pierwotny plan mówił, że nastąpi to rok wcześniej. To przesunięcie terminu może mieć poważne konsekwencje, jeśli chodzi o pomoc dla hiszpańskiego sektora bankowego. Gdyby Europejski Bank Centralny został instytucją nadzorującą banki, to Europejski Mechanizm Stabilizacyjny mógłby bezpośrednio dokapitalizować zagrożone instytucje finansowe. Dzięki temu nie zwiększałoby się zadłużenie państw, w których siedziby mają potrzebujące pomocy banki. Ponadto rosną obawy, że jeszcze przez ponad rok sektor bankowy w Hiszpanii i we Włoszech nie będzie poddany bardziej skrupulatnej kontroli niż dotychczas.

Drugim powodem, który odstrasza inwestorów od większego zaangażowania się w rynek akcyjny, jest niepewność co do skuteczności kolejnej rundy luzowania ilościowego w Stanach Zjednoczonych. Dwa pierwsze programy stymulujące wywołały falę optymizmu, a same ich zapowiedzi spowodowały silne zwyżki amerykańskich indeksów, co przekładało się na wzrost optymizmu także w Europie. Tymczasem coraz bardziej niepokoi stopa bezrobocia w USA, która powraca do poziomu sprzed kryzysu w wyjątkowo wolnym tempie. Przyspieszająca kampania wyborcza odwraca uwagę od zbliżającego się fiskalnego klifu, który może zdominować rynki, gdy wybory już się zakończą.

Na Wall Street pod względem technicznym również mamy decydującą sytuację. Przed kilkoma dniami indeks SP&500 przełamał na wykresie dziennym średnią z 50 sesji. Przebywanie poniżej przez kilka kolejnych dni handlu będzie sugerować możliwe dalsze spadki w kierunku średniej z 200 sesji, czyli w okolice poziomu 1370 pkt. Obecnie na kierunek poruszania się tego indeksu spory wpływ mają publikacje wyników finansowych amerykańskich spółek. Gdy sezon raportowania się zakończy, inwestorzy ponownie zwrócą uwagę przede wszystkim na dane makroekonomiczne, w tym głównie na rynek pracy oraz nieruchomości. Już w ten piątek poznamy raport na temat amerykańskiego PKB za III kwartał.