Ważny nie tylko zysk

Adam Sofuł
opublikowano: 2006-09-18 00:00

Dom Maklerski IDMSA SA (IDM) jest już jednym z liczących się (choć — jeszcze? — niepierwszoplanowych graczy) na trudnym rynku maklerskim. Firma skorzystała z koniunktury? Z pewnością, ale nie każdy potrafił ją tak efektywnie spożytkować. IDM gratulujemy pomysłu na biznes — chciałoby się napisać, patrząc na sukces spółki. Niestety, z czystym sumieniem tego napisać nie możemy.

Pojawiło się zbyt wiele niepokojących sygnałów, a zbyt niewiele dostaliśmy od spółki wyjaśnień, by wyzbyć się wszelkich wątpliwości co do tego, że IDM w swej działalności nie naruszał — co najmniej — zasad etyki. Można powiedzieć, że to sprawa między IDM a jego klientami. Ale to niecała prawda: podważenie zaufania do jednej z instytucji ma zawsze negatywny wpływ — mniejszy lub większy — na cały rynek finansowy. Instytucje finansowe walczą więc nie tylko o zysk, ale też o zaufanie klientów. Dlatego z reguły robią wszystko, by rozwiać wszelkie wątpliwości, a nie przemilczeć je czy zakrzyczeć. Mamy nadzieję, że IDM wreszcie pójdzie tą drogą.

W dużo gorszej sytuacji są instytucje, które z założenia zysków nie przynoszą. Dla nich jedynym kapitałem jest zaufanie rynku. Do takich instytucji należy Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, która dzisiaj pracuje ostatni dzień. Czasu mało, ale wystarczy by wszcząć postępowanie w stosunku do niektórych pracowników uczestniczących w szkoleniach organizowanych dla firm wybierających się na giełdę przez spółkę mającą rozmaite związki z IDM. Jeżeli nie można tego określić modnym ostatnio (choć trudnym do zdefiniowania) terminem „konflikt interesów”, to pracownicy komisji znaleźli się niebezpiecznie blisko takich podejrzeń.

Można ich oczywiście usprawiedliwiać, że rynek jest chłonny wiedzy, a fachowców — mało. Ale może wówczas warto by się było zastanowić nad wyborem innej kariery zawodowej. Przypomnijmy, że grubo ponad dziesięć lat temu podobne zarzuty stawiano pracownikom Ministerstwa Finansów, którzy zarabiali, objaśniając wymyślane przez siebie przepisy podatkowe. Dziś już w resorcie nie pracują, zasilając szeregi doradców podatkowych. I chyba nie żałują. Praca spokojniejsza, a i na pensje nie mogą narzekać. Czasem po prostu trzeba wybrać.