WBK: sieć bezpieczna
OCHRONA: Nawet podejrzenie stanu konta w WBK, kierowanym przez Jacka Ksenia, wiąże się z przejściem przez skomplikowane procedury zabezpieczeń danych. fot. Borys Skrzyński
Popularyzacja Internetu i rozwój technologii przyczynia się do poszerzenia grona klientów wykorzystujących zalety bankowości elektronicznej. Jednak zanim to nastąpi, instytucje finansowe muszą się uporać z zapewnieniem bezpieczeństwa transakcji oraz dostarczeniem wystarczających argumentów swoim klientom, tak aby i oni czuli się bezpiecznie. W tej chwili dopiero kilka instytucji finansowych zdecydowało się na uruchomienie swoich wirtualnych oddziałów. Inne nadal czekają głównie właśnie z powodu obaw o swoje bezpieczeństwo.
— Generalnie bankom zależy przede wszystkim na gwarancji bezpieczeństwa, a nie na metodach, jakimi zostało ono osiągnięte. Nasza firma proponuje klientom nowoczesne rozwiązania softwareŐowe, oparte na protokołach SSL (Secore Socket Layer) z certyfikatami osobistymi, oraz różnego rodzaju mechanizmy identyfikacyjne. Moim zdaniem stosowanie specjalnych rozwiązań sprzętowych prowadzi jedynie do ograniczenia w dostępie do informacji osób do tego uprawnionych — twierdzi Mieczysław Tocicki, specjalista ds. bezpieczeństwa w firmie ComputerLand.
DOBRYM przykładem na to, jak instytucje finansowe radzą sobie z bezpieczeństwem transakcji internetowych, jest sytuacja w Wielkopolskim Banku Kredytowym. Uruchomiony w WBK system pozwalający klientom na sprawdzanie salda swojego konta przez Internet nie został zabezpieczony żadnymi specjalistycznymi urządzeniami uwierzytelniającymi. Jednak już klienci pragnący korzystać z pełni możliwości oferowanych przez internetowy serwis biura maklerskiego WBK, które ruszy na początku października, będą musieli wyposażyć się w specjalny sprzęt. Do zabezpieczenia DM WBK wybrał sprzęt analogiczny do tego jaki zastosowało Pekao przy swoim oddziale wirtualnym, czyli tzw. tockenŐy, urządzenia wielkości pilota do autoalarmu nie wymagające specjalnych podłączeń.
JEDNAK nie wszyscy klienci internetowego serwisu domu maklerskiego WBK będą musieli kupić wspomniane urządzenia.
— Z serwisu będą mogli korzystać wszyscy nasi klienci, jednak będą oni podzieleni na dwie grupy. Pierwsza to osoby pragnące dokonywać transakcji za pośrednictwem sieci, a druga grupa to klienci korzystający jedynie z możliwości podglądu stanu konta. Pierwsi będą niestety musieli zapłacić za sprzęt, natomiast pozostali obsługiwani będą na poziomie zabezpieczeń wykorzystywanych w banku. Sądzę jednak, że nawet pokrycie kosztów tockenŐa zwróci się szybko naszym klientom bowiem transakcje internetowe będą objęte bardzo atrakcyjną prowizją — mówi Piotr Busz.