Krajowi inwestorzy mają powody do zadowolenia. Indeksy rosną jak na
drożdżach. Mocno drożeją papiery blue chipów, choć tygodniowe tempo wzrostu
pozostawia wiele do życzenia. Zwłaszcza w porównaniu do indeksów mniejszych
spółek.
„Słabsze zachowanie się akcji dużych spółek od początku roku wynika
nie tylko z dużej podaży na rynku pierwotnym, ale przede wszystkim ze słabszego
zachowania się rynków globalnych” – tłumaczy relatywną słabość WIG20 Kazimierz
Szpak, zastępca dyrektora Biura Zarządzania Aktywami z KBC TFI. Przypomnijmy, że
już kilka miesięcy temu, kiedy wielu analityków ostrzegała przed spadkami, on
sugerował zwiększanie portfela akcji.
Od tygodni najlepiej radzą sobie firmy mniejszego kalibru. mWIG40 czy sWIG80
nie mają większych problemów z ustanowieniem swoich kolejnych, nowych
tegorocznych szczytów. Skąd ta siła?
„Małe i średnie spółki nie będąc w kręgu
zainteresowania inwestorów zagranicznych charakteryzują się znacznie mniejszym
poziomem korelacji ze światowymi indeksami. To że zachowują się one w ostatnim
czasie znacznie lepiej niż spółki duże świadczy o tym, że rynek akcji wchodzi w
nową fazę hossy. Wysoka płynność nie jest już przez inwestorów ceniona” –
czytamy w ubiegłotygodniowym komentarzu Szpaka. .
Według eksperta z KBC TFI inwestorzy szukają teraz niszowych mniejszych tematów inwestycyjnych, które w dłuższej perspektywie powinny zarobić najwięcej. Potwierdza to również wyraźny ostatnio wzrost zainteresowania zarządzających funduszami spotkaniami z takimi spółkami.
„Dlatego też inwestycje w segmencie małych i średnich spółek są w chwili
obecnej najbardziej obiecujące. Jednak zawsze należy pamiętać o tym, że płynność
takich inwestycji jest zawsze znacznie niższa i w momentach wzrostu niepewności
na rynku może stanowić poważny problem” – twierdzi Szpak.